Po południu w Sejmie zostaną odczytane dwa projekty ustaw: liberalizujący i zaostrzający prawo aborcyjne w Polsce. Inicjatywę „Zatrzymaj aborcję” poparł episkopat.

Według sejmowego harmonogramu w godz. 16:45-19:00 odbędzie się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy „o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie”. Potem, od 19:00 do 21:00 – obywatelskiego projektu ustawy „o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”.

Co mówią projekty

Pierwszy z projektów został złożony przez komitet „Ratujmy kobiety 2017”. Jego najważniejsze założenia to gwarancja kompleksowej opieki medycznej dla kobiet w ciąży, wprowadzenie edukacji seksualnej od najmłodszych lat szkolnych, zapewnienie powszechnego dostępu do antykoncepcji, prawo do aborcji do 12. tygodnia i regulacja kwestii związanych z klauzulą sumienia. Według wnioskodawców projekt „nie tylko ma zapewnić zgodność ustawodawstwa zwykłego z Konstytucją RP, ale stworzyć także nowoczesny i humanistyczny system pozwalający na faktyczną (a nie tylko deklaratywną) realizację praw reprodukcyjnych i ochronę zdrowia reprodukcyjnego rozumianych jako nieodłączna część powszechnych praw człowieka”. Pod projektem zebrano pół miliona podpisów.

Drugi z projektów został złożony przez organizatorów akcji „#Zatrzymaj aborcję” (m.in. Fundacja Życie i Rodzina). Zakłada usunięcie możliwości przerwania ciąży ze względu na podejrzenie niepełnosprawności bądź choroby dziecka (aborcja eugeniczna). Jak informują wnioskodawcy, „ustawa zlikwiduje dyskryminację chorych dzieci poczętych poprzez zapewnienie im tej samej ochrony prawnej, która przysługuje obecnie zdrowym dzieciom poczętym”. Pod inicjatywą zebrano ponad 800 tys. podpisów.

Stanowisko Kościoła

Prezydium Konferencji Episkopatu Polski opublikowało dziś apel, w którym popiera zatrzymania aborcji eugenicznej i projekt „Zatrzymaj aborcję”. „Serdecznie prosimy wiernych o modlitwę w intencji ochrony życia dzieci nienarodzonych. Apelujemy do wszystkich parlamentarzystów, aby uszanowali prawo do życia każdego człowieka i przyjęli obywatelski projekt ustawy. Przypominamy, że prawo do życia nie jest kwestią tylko religijną czy światopoglądową, ale wynika z prawa naturalnego i powszechnie uznanej godności człowieka. (…) Przypominamy również, iż ci, którzy respektują prawa człowieka – a wśród nich pierwszym jest prawo do życia – nie powinni popierać projektów prawnych skierowanych przeciwko życiu” – czytamy w piśmie.

– To stanowisko jest tylko przypomnieniem tego, co zawsze mówiliśmy i apelem do posłów, by mieli świadomość tego, jak wielką, niezbywalną i niepowtarzalną wartością jest życie każdego człowieka – powiedział dziś cytowany przez KAI kard. Kazimierz Nycz. – Są takie tematy, które zawsze będą w społeczeństwie pluralistycznym pewnym barometrem i do nich niewątpliwie należy ochrona życia. Tutaj spór jest mocny, natomiast nie jest zadaniem Kościoła podpowiadać politykom, jak go mają rozstrzygać. Zadaniem Kościoła jest przypomnienie zasad, które są zawarte w nauce Kościoła i które przypominał przez cały swój pontyfikat Jan Paweł II i przypomina papież Franciszek – dodał metropolita warszawski.

Dla przewodniczącego episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego czytany dziś w Sejmie projekt „Zatrzymaj aborcję” jest „krokiem do przodu”. – Liczę na to, że parlamentarzyści, odwołując się do własnego sumienia postarają się o to, aby najpierw dotrzymać obietnic, które zostały złożone, a następnie, żeby uszanować prawo do życia każdego człowieka – mówił.

Obietnice PiS

Przypomnijmy. Jako kandydat na prezydenta Andrzej Duda zadeklarował w styczniu 2015 roku: „Jestem katolikiem i jako katolik będę bronił życia dzieci nienarodzonych. Jeśli zostanę prezydentem, nie będę podpisywał żadnych ustaw uderzających w rodzinę, nie ulegnę presji” (obietnice polityków za MamPrawoWiedziec.pl).

Beata Szydło, do niedawna premier rządu PiS, jeszcze w 2013 roku mówiła: „Nie wolno, i to jeszcze w świetle prawa, zabijać bezbronnych dzieci – a tak trzeba to nazwać – tylko dlatego, że mają zespół Downa lub inne choroby. Dlaczego odmawiamy im prawa do życia? To praktyki rodem z reżimów totalitarnych”.

Podobnego zdania jest Jarosław Kaczyński, który w kwietniu ubiegłego roku powiedział tygodnikowi „W Sieci”: „Na pewno trzeba zatrzymać proceder uśmiercania dzieci, które mają wady rozwojowe. To jest coś nieludzkiego i z tą eugeniką trzeba w Polsce skończyć”. Prezes PiS dodaje także, że „dalej posunąć się w moim przekonaniu nie można”, bo „państwo nie może nakazać umrzeć kobiecie, która chce ratować swoje życie. Po prostu nie ma takiego prawa. Nie ma także prawa nakazać urodzić zgwałconej nastolatce”.

Bodnar: Prawo do aborcji to nie jest prawo człowieka

Do proponowanych zmian w prawie aborcyjnym odniósł się także Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Cytowany przez TVN24 przyznał, że dla rzecznika temat aborcji jest „zawsze bardzo problematyczną kwestią”. Zaznaczył, że „wbrew temu, co się sądzi, prawo do aborcji to nie jest prawo człowieka”. Przypomniał, że w kwestii możliwości przerywania ciąży „w Polsce pewne rozwiązania zostały wypracowane ponad 20 lat temu” i powstaje pytanie, czy należy je zmieniać. – Nie są to rozwiązania do pełnego zaakceptowania: zarówno dla strony pro life, jak i dla strony pro choice, ale one zbudowały pewną tradycję instytucjonalną i powstaje pytanie, czy faktycznie tę tradycję instytucjonalną i polskie podejście do tego tematu należy burzyć. Czy nie lepiej zastanowić się nad powszechną edukacją seksualną i nad tym, żeby faktycznie zapewnić dostępność legalnej aborcji w tych sytuacjach, które są przewidziane przez ustawę – powiedział RPO.

Obecne przepisy, które regulują kwestię aborcji, zostały uchwalone 25 lat temu. 7 stycznia 1993 roku większością 42 głosów Sejm przyjął obowiązującą do dziś ustawę zatytułowaną „o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunków dopuszczalności przerywania ciąży”. Aborcji można dokonywać w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, a więc gwałtu lub kazirodztwa.

We wrześniu ubiegłego roku Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt „Ratujmy Kobiety”, który zakładał liberalizację aborcyjnych przepisów, skierował zaś do dalszych prac projekt „Stop aborcji”. Wywołało duże manifestacje w wielu miastach kraju, tzw. czarny protest 3 października 2016 roku. Trzy dni później Sejm odrzucił i ten projekt.

Nosowski: Nie wystarczy odpowiednia większość w parlamencie

Naczelny kwartalnika „Więź” Zbigniew Nosowski komentował w 2016 roku:

W chwili obecnej polskie prawo uznaje przerwanie ciąży za legalne w dobrze znanych trzech przypadkach. Główną kwestią sporną, wokół której powinni obecnie skupiać się obrońcy życia, jest możliwość przerwania ciąży w przypadku „ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu”. Poszerzająca się coraz bardziej interpretacja tego przepisu sprawia, że liczba jego ofiar rośnie: od 82 w roku 2002 do 921 w roku 2014 (warto dodać, że w 2014 r. zarejestrowano 48 przypadków aborcji z powodu „zagrożenia życia lub zdrowia matki” oraz 2 przypadki przerwania ciąży będącej wynikiem „czynu zabronionego”).

Dla mnie osobiście wspomniany przepis jest głęboko nieludzki, ponieważ wyłącza on ze wspólnoty ludzkiej chronionej prawem chociażby osoby z zespołem Downa, które często są o wiele bardziej ludźmi niż wielu tzw. pełnosprawnych. Sam od ponad 30 lat mam stały bliski kontakt z osobami niepełnosprawnymi umysłowo we wspólnocie chrześcijańskiego ruchu „Wiara i Światło”: wspólnie spotykamy się w ciągu roku i wyjeżdżamy na wakacje. Przeraża mnie świadomość, że zgodnie z prawem osoby takie jak ci moi przyjaciele (właśnie przyjaciele, a nie podopieczni!) mogą się w ogóle nie narodzić.

Zmianę przepisów w tym zakresie uważam więc za docelowo niezbędną. Pytanie jednak – jak i kiedy jej dokonać. Moim zdaniem, nie wystarczy do tego odpowiednia większość w parlamencie; najważniejsze jest zbudowanie większości w społeczeństwie.

Kościół ma olbrzymie pole do popisu w sferze kształtowania świadomości co do osób niepełnosprawnych. Ma też, rzecz jasna, zaniedbania: zaledwie kilkanaście dni temu głośny był przypadek, gdy ksiądz wyprosił z kościoła matkę z niepełnosprawnym synem – bo za bardzo hałasowało… Jego słowa „Gdyby matka tego dziecka była mądra, wyszłaby z kościoła” nabierają w kontekście toczących się sporów społecznych zaskakującego znaczenia.

Co mogą w tej dziedzinie zrobić biskupi, poza apelami do ludzkich sumień? Mogliby na przykład zacząć od nalegania na to, by w parafiach, a zwłaszcza w katedrach, do Mszy świętej służyły im osoby z widocznym fizycznym czy umysłowym upośledzeniem, zwłaszcza z zespołem Downa. Kościół umie przemawiać językiem symboli. Widok niepełnosprawnych ministrantów obok kleryków skuteczniej by przekonywał do pełni ich człowieczeństwa niż komunikaty i homilie. Byłby też czytelnym znakiem, że w sercu Kościoła ma być Eucharystia i ubodzy.