Jak rozumieć historię dogmatów kościelnych, ich rozwoju i zmiany?

W tle krytyki „Amoris laetitia” i podobnej dyskusji wokół Vaticanum II pozostaje pytanie, jak należy potraktować fakt, że nauka Kościoła o nieustannym głoszeniu Objawienia Bożego osadzona jest w historii. Stanowi to problem, ponieważ historia nie może obejść się bez interpretacji, rozwoju, a tym samym głoszenie wiecznych prawd z konieczności dokonuje się w historii. Wszystko, co powstaje, dojrzewa i zmienia się w czasie, znajdując swą finalną postać jako postęp lub regres. Jak rozumieć zatem historię dogmatów, która stara się ujmować i wyjaśniać rozwój doktryny, umieszczając wszelkie nowości w Tradycji Kościoła, a jednocześnie utrzymując za Tridentinum i obydwoma soborami watykańskimi, że zawartość Tradycji jest wielkością zamkniętą i ponadczasowo wiążącą?

Historia dogmatów (tak jak się rozwija w świecie protestanckim, a od wieku XVII w Kościele katolickim) nie ma charakteru czysto dokumentacyjnego, lecz systematyzujący. Odnosząc rozwój doktrynalny do apostolskiego pochodzenia wiary, poddaje go teologicznej ocenie. Można wyróżnić dwa jej zasadnicze ujęcia. W wersji liberalnej Tradycję rozumie się jako coś zgoła innego od kerygmatu apostolskiego, zaś historia dogmatów zawsze pozostaje krytyką dogmatów. Wierność początkom oznacza tu przezwyciężenie balastu Tradycji Kościoła przez poszukiwanie bezpośrednich związków z tym początkiem.

Natomiast tradycyjnemu rozumieniu historii dogmatów zawsze chodziło o usprawiedliwienie faktycznie dokonującego się rozwoju dogmatów jako uprawnionej historii tej samej wiary. Naukę Kościoła wyjaśnia się tutaj nie jako sposób przedstawiania, lecz jako zachowywanie i strzeżenie przekazywanych treści: Tradycja nie jest obca początkom, niesie przez czas w nienaruszony sposób przekazane jej dobro wiary. I tak Vaticanum I w konstytucji dogmatycznej „Dei Filius” z 24 kwietnia 1870 r. podkreśla odpowiedzialność Kościoła, aby „nieprzerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a od tego znaczenia nigdy nie można odejść pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia”.

Związany z tym passusem kanon czyni dopowiedzenie: „Gdyby ktoś mówił, że jest możliwe, aby zgodnie z postępem wiedzy niekiedy należało dogmatom podanym przez Kościół nadać inne znaczenie od tego, jakie przyjmował i przyjmuje Kościół, niech będzie wyklęty”.

Konstytucja o Objawieniu Bożym II Soboru Watykańskiego ujmuje to już trochę inaczej. Nie mówi już o definicjach wiary, lecz o apostolskiej Tradycji, która „pod natchnieniem Ducha Świętego” (KO 9) rozwija się historycznie. Ów potencjał rozwojowy oraz potrzeba rozwoju leżą po stronie ludzi, którzy otrzymują Boże objawienie i przekazują je dalej. Tym, co wzrasta, jest nie treść, lecz „zrozumienie tak rzeczy, jak słów przekazywanych” (KO 8).

Deklaracja „Mysterium Ecclesiae” Kongregacji Nauki Wiary z 24 czerwca 1973 r. podtrzymuje te stwierdzenia. Oto bowiem także formuły dogmatyczne noszą „wyraz […] pojęciowych uwarunkowań”, ponieważ wyrażają prawdę wiary w języku, kulturze i w kontekście pytań swojego czasu. Nie umniejsza to jednak ich zdolności do artykulacji prawdy. Rozwój nauczania oznacza uzupełnienie i potwierdzenie dogmatu, jego lepsze rozumienie i silniejsze połączenie z nexus mysteriorum [związkiem tajemnic – przyp. tłum.]. Jednak „znaczenie formuł dogmatycznych zawsze pozostaje w Kościele prawdziwe i stałe”.

Tłum. Rafał J. Kupiszewski

Publikowany tu artykuł ukazał się pierwotnie po niemiecku w „Communio” 2017, nr 3.

To jest fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2017.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!