Chociaż niektórzy w Hiszpanii protestowali, że nie można człowieka rozgrzeszać kilka razy w ciągu życia, to jednak nowy obyczaj padł w Europie na podatny grunt.

Sebastian Duda: Czy spowiedź zawsze była formą sakramentu pokuty?

ks. Jan Dohnalik: W starożytności nie używano pojęcia sakramentu pokuty. Mówiono o pokucie kanonicznej, dyscyplinie pokutnej, pojednaniu z Kościołem. Tak określano to, co później, w średniowieczu zostało nazwane sakramentem pokuty.

W XII wieku Piotr Lombard umieścił w swoich dziełach pokutę jako jeden z siedmiu sakramentów – a jego autorytet bardzo oddziaływał na późniejszych teologów i kanonistów średniowiecza. Później Tomasz z Akwinu obszernie wyjaśniał, co to znaczy, że pokuta jest sakramentem. Działo się to zaraz po Soborze Laterańskim IV (1215), który nakazał coroczną spowiedź, łącząc ją z sakramentem Eucharystii, czyli z centrum życia Kościoła. Rzecz jasna, praktyka pokuty była dużo wcześniejsza i przybierała różne formy.

ks. Stanisław Adamiak: Ale chcemy mówić o spowiedzi czy o pokucie?

Duda: Najpierw o pokucie.

Dohnalik: To bardzo ważne rozróżnienie. Głównym elementem ewolucji jest bowiem fakt, że przez wieki spowiedź – która była ważnym elementem pokuty, ale nie najważniejszym – stała się elementem pierwszoplanowym. Dziś mówimy nawet potocznie o sakramencie spowiedzi, chociaż w Katechizmie i w innych dokumentach kościelnych używane jest pojęcie sakramentu pokuty i pojednania.

Zbigniew Nosowski: Może więc najpierw spójrzmy z lotu ptaka. Jakie były główne fazy ewolucji form pokuty w Kościele?

Dohnalik: Najpierw – mniej więcej od I do VI wieku – istniała pokuta kanoniczna. Po najcięższych grzechach chrześcijanin wchodził na drogę publicznej jednorazowej pokuty, która miała bardzo poważny charakter, trwała długo i dopiero na jej końcu było możliwe pełne pojednanie ze wspólnotą.

Od VI wieku pojawiła się praktyka indywidualnego, powtarzalnego wyznania grzechów. Ten drugi etap historii pokuty, mniej więcej od VI do XI wieku, nazywa się okresem pokuty taryfowej. Zewnętrznie jest ona już podobna do współczesnej. Akcent został
położony na wyznanie grzechów kapłanowi. Spowiednik musiał wtedy umieć czytać i posiadać specjalny podręcznik. Pierwsze takie księgi pokutne (penitencjały), określające szczegółowo formę i długość trwania pokuty za dany grzech, pojawiły się już na początku VII wieku.

Ta praktyka pokutna weszła w pustkę, bo w VI wieku już mało kto decydował się na drogę pokuty kanonicznej. Pokuta taryfowa została przyniesiona z Irlandii i Anglii przez mnichów iroszkockich. Bardzo ciekawe, że podobny zwyczaj rozwijał się równocześnie na Wschodzie. Tam też mnisi spowiadali. Z tego okresu pochodzi tradycja szczegółowej spowiedzi usznej, początkowo łączona z rozmową z mnichem. Chociaż niektórzy w Hiszpanii protestowali, że nie można człowieka rozgrzeszać kilka razy w ciągu życia, i to bez podjęcia pokuty kanonicznej – to jednak nowy obyczaj padł w Europie na podatny grunt.

Przy pokucie taryfowej istniało niebezpieczeństwo banalizacji pokuty, a przede wszystkim lekceważenia wymiaru nawrócenia (dam ci za pokutę pięć różańców; jak zgrzeszysz jeszcze raz, to dostaniesz dziesięć…).

Ks. Jan Dohnalik – ur. 1977, duchowny archidiecezji krakowskiej. Doktor prawa kanonicznego – na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie obronił doktorat poświęcony tematyce obowiązku wielkanocnego, czyli norm prawnych dotyczących corocznej Komunii i spowiedzi. Adiunkt na Wydziale Prawa Kanonicznego UKSW w Warszawie. Kanclerz kurii Ordynariatu Polowego.

Ks. Stanisław Adamiak – ur. 1980, duchowny diecezji toruńskiej. Doktor historii Kościoła, pracownik Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizuje się w historii wczesnego chrześcijaństwa. Wykładał na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Znawca literatury fantastycznej. Członek Zespołu Laboratorium „Więzi”. Autor książki „Zawsze jest Wyjście”.

To jest fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2017.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!