Dla chrześcijan jest tylko jedna droga: głosić Ewangelię, wsłuchiwać się w Słowo, iść w głąb. To właśnie od lat konsekwentnie czyni biskup Grzegorz Ryś.

Mamy więc nowego arcybiskupa Łodzi, wielkiej przemysłowej metropolii w samym sercu Polski, miasta z wielokulturową tradycją, które zaraz po wojnie, gdy Warszawa leżała w gruzach, typowane było na zastępczą stolicę. Imię tego miasta jest w kontekście dzisiejszego ingresu symboliczne – „łodzią Piotrową” bywa przecież nazywany Kościół.

Nowy metropolita staje przed wielkimi wyzwaniami, ale też budzi wielkie nadzieje. Przez kilka ostatnich lat bp Grzegorz Ryś, jeszcze jako biskup pomocniczy krakowski, dał się poznać jako chrześcijanin odważny i roztropny, naprawdę wierzący w Ewangelię, służący Słowu, kochający ludzi i Kościół.

A łódź Kościoła płynie jak wiadomo od wieków po wzburzonej i mętnej wodzie dziejów, po wirach i mieliznach. Naszą rodzinną Europę zalewa dziś fala uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki, w kolejnych krajach prą ku władzy populizmy, budzą się nacjonalizmy. Także Polacy są coraz bardziej rozdrażnieni i podzieleni, podatni na populistyczną propagandę odwołującą się do lęków i kompleksów. Ferment ogarnia i społeczność wierzących. Głęboko niepokoi, że przez wielu katolików, również przez księży, kontestowany jest ewangeliczny papież Franciszek. Kościołowi z coraz większym trudem przychodzi pełnić dziś w Polsce misję jednania, być znakiem pokoju i transcendencji.

Bp Ryś wydał przed trzema laty książkę pod znamiennym tytułem „Wiara z lewej, prawej i Bożej strony”. Ten tytuł daje do myślenia, a moim zdaniem wskazuje wręcz kierunek działania, program duszpasterski.

Bp Ryś powoli wciąga nas, słuchaczy, w przygodę odkrywania wiary jako spotkania z żywym Jezusem

Ulegają dziś wprawdzie dekonstrukcji tradycyjne kategorie prawicy i lewicy, ale wciąż posługujemy się nimi w sporach ideologicznych. W uproszczeniu można by powiedzieć, że lewica odnosi się do Kościoła krytycznie, natomiast prawica – wręcz przeciwnie. Czy znaczy to jednak, że Kościół powinien być utożsamiany z prawicą? Wielu tak uważa i działa w tym duchu, zarówno wśród polityków, jak i katolików świeckich, widzących w silnej władzy remedium na społeczne bolączki, w tym także na zagrażające tradycji zjawiska obyczajowe i prądy kulturowe. Rodzi się pokusa zamieniania wiary w ideologię. Jak pokazuje jednak historia XX wieku, dla wiary i Kościoła instrumentalne potraktowanie przez autorytarną prawicę może się okazać na dłuższą metę wielkim obciążeniem. Wystarczy spojrzeć na dzisiejszą Hiszpanię. Co więc czynić, by religia i Kościół nie ulegały pokusom ideologizacji czy upolitycznienia, by kwestia wiary nie była traktowana „z lewej czy prawej strony”?

Dla chrześcijan jest tylko jedna droga: głosić Ewangelię, wsłuchiwać się w Słowo, iść w głąb. To właśnie od lat konsekwentnie czyni biskup Grzegorz Ryś. Słowem pisanym i słowem mówionym. Parokrotnie słuchałem głoszonych przez niego rekolekcji – dwa razy w podwarszawskich Laskach, raz w kościele św. Marcina na Piwnej. Było to za każdym razem niepowtarzalne doświadczenie spotkania z żywym świadectwem wiary w Ewangelię. Metoda jest zawsze taka sama. Biskup Ryś czyta wybrany dłuższy fragment Pisma, a potem w głośnej medytacji, krok po kroku, z namysłem, wnika w sens poszczególnych słów, zwrotów, scen, gestów. W ten sposób powoli wciąga nas, słuchaczy, w przygodę odkrywania wiary jako spotkania z żywym Jezusem.

„Chrześcijaństwo nie polega na tym, że przeczytamy Kazanie na Górze i dowiemy się, jacy mamy być. Siła chrześcijaństwa bierze się z doświadczenia żywego Jezusa. Bez odkrycia Zmartwychwstałego w wierze nic się nie dzieje! Mamy odkryć Chrystusa, który jest żywy” („Wiara z prawej, lewej i Bożej strony”, s. 219).

Ktoś dobrze wtajemniczony w arkana kościelnego życia mówił mi, że jedną z najtrudniejszych stron doli biskupiej jest konieczność ustawicznego zabierania głosu, mówienia mądrych rzeczy przy najróżniejszych okazjach. Oczywiście najłatwiej jest wyuczyć się teologicznej doktryny, sprawnie opanować pewien specyficzny pobożny język. Albo zacząć mówić to, co ludzie lubią słuchać, co ich ekscytuje – potępiać zły świat, budzić poczucie lęku, zagrożenia, zagrzewać do walki z wrogami Kościoła. Tymczasem od wieków niewyczerpalne źródło mądrości i życia bije w Słowie Bożym, zapisanym w Piśmie. Trzeba tylko naprawdę uwierzyć w Ewangelię.

Niech Bóg ci błogosławi, Biskupie Grzegorzu. Nasz bracie Grzegorzu.