Strach powoduje, że nie jesteśmy zdolni do żadnego humanitarnego, chrześcijańskiego odruchu – mówił bp Krzysztof Zadarko podczas modlitwy w intencji uchodźców.

Kilkadziesiąt osób modliło się w koszalińskiej katedrze podczas środowego nabożeństwa w intencji uchodźców. W całej Polsce do 8 października trwa Tydzień Modlitw za Uchodźców „Umrzeć z nadziei”. Modlitwę różańcową poprzedziła Msza św., której przewodniczył bp Krzysztof Zadarko, delegat episkopatu ds. imigracji.

– Potrzeba nam mądrości i odwagi, aby wiedzieć, jak zachować się dziś w Polsce i Europie wobec tych, którzy potrzebują pomocy. Chrześcijanin nie może zamknąć ręki, gdy ktoś prosi o ratunek – mówił koszaliński biskup w homilii.

Bp Zadarko wrócił niedawno z włoskiej wyspy Lampedusa. Wspominał relacje, które usłyszał m.in. od kard. Francisco Montenegro i od osób na co dzień pomagających uchodźcom. – Ku mojemu zaskoczeniu dowiedziałem się od proboszcza na Lampedusie, że od początku tego roku wśród tych, którzy dotarli i przeżyli, rozdał tysiąc egzemplarzy Biblii i trzy tysiące różańców. Kiedy stwierdziłem, że przecież są to muzułmanie, odpowiedział, że 90 proc. tych, którzy docierają do Lampedusy to chrześcijanie, którzy uciekają głównie z centralnej Afryki – mówił bp Zadarko.

Zauważył, że w Morzu Śródziemnym giną ludzie w różnym wieku i różnej narodowości. W homilii odwołał się do liczb. Według biskupa w tym roku do Europy próbowało dotrzeć ponad 130 tys. osób, utonęło ponad 3 tys. z nich. W ubiegłym roku zginęło ponad 5,6 osób, dwa lata temu – 3,7 tys.

– Najbardziej dramatyczne sceny, które trudno sobie wyobrazić nam, ludziom żyjącym w pokoju, spokoju, i wolności, były wtedy, gdy trzeba było wyłowić i wyciągnąć na brzeg tych, którzy zginęli. Widziałem te anonimowe groby, setki pochowanych ludzi. Kard. Montenegro powiedział mi, że w ustach topielców pochowane były krzyżyki i medaliki. Trzymali znaki swojej wiary w Jezusa Chrystusa, swojej miłości do Matki Bożej. Znaki, w których pokładali całą swoją nadzieję, że to ich ocali.

Bp Zadarko zauważył, że strach – czasem w pełni zrozumiały – powoduje, że nie jesteśmy zdolni do żadnego humanitarnego, chrześcijańskiego odruchu.

Delegat KEP ds. imigracji dodał, że w Ewangelii mamy dwa przykłady, które mają nam pomóc zrozumieć, jak mamy się zachować wobec migrantów i uchodźców. – Chrystus mówi w przypowieści o końcu świata, że o tym, kto wejdzie do nieba będzie decydowało nasze odniesienie się do drugiego człowieka, nasze spojrzenie, nasza ręka, nasze serce wyciągnięte do tych, którzy byli głodni, spragnieni, w więzieniu, chorzy. Padają tam ważne słowa, zwłaszcza w tym momencie: „Byłem obcy, a przyjęliście mnie”. Są tam także inne słowa: „Byłem chory, głodny, spragniony, a nie przyjęliście mnie. Nie daliście mi jeść i pić” – mówił w koszalińskiej katedrze bp Zadarko.

– Jest jeszcze inne miejsce w Ewangelii: przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. O tym, który spotkał człowieka leżącego w rowie. Widząc pobitego pochylił się nad nim, nie pytając go ani o przynależność religijną, ani o to, skąd pochodzi i dlaczego tak się stało. Zabrał go i opatrzył, zostawiając dodatkowo pieniądze na dalsze utrzymanie – powiedział biskup.

Zauważył, że te dwie biblijne historie to drogowskaz dla chrześcijan. Według niego są one przede wszystkim mobilizującą i dodającą odwagi wskazówką, że trzeba mieć serce otwarte na człowieka, który prosi o pomoc.

Podkreślił jednocześnie, że chrześcijaństwo nie jest wspólnotą ludzi nieroztropnych i nierozsądnych. – Nie wolno na własne życzenie, nawet w imię największych ideałów sprowadzać na swoją głowę nieszczęścia. Z jednej strony szukamy jak im pomóc, a z drugiej musimy wiedzieć, czy to będzie bezpieczne. Bardzo ważna jest pomoc im tam na miejscu. Trzeba im pomóc właśnie tam. Próbować odbudowywać w Syrii i Iraku szpitale i szkoły. To są gigantyczne pieniądze.

Podziękował też wszystkim, którzy włączyli się w program „Rodzina Rodzinie”. Zauważał, że dzięki wsparciu finansowemu wiernych udało się uratować 7 tys. rodzin syryjskich uchodźców. Dodał, że zjawisko uchodźstwa będzie towarzyszyło nam bardzo długo. – Potrzebna nam jest mądrość i odwaga, aby szukać w dalszym ciągu właściwej odpowiedzi, jak zachować się dzisiaj w Polsce i Europie wobec tych, którzy potrzebują pomocy, a jednocześnie jak zachować chrześcijańską tożsamość, która powinna ujawniać się wtedy, kiedy na naszej drodze stają potrzebujący. Zwłaszcza proszący o ocalenie przed śmiercią.

Bp Zadarko publicznie podkreśla, że choć kwestia uchodźców żywo dotyka moralności i nauczania Kościoła, to „nie da się też ukryć, że jest to temat polityczny. I nie da się mówić o tej sprawie wyłączając kontekst polityczny”. – Politycznie temat uchodźców został w ten sposób rozegrany, że lęk stał się dominującym argumentem. Nie przyjeżdżając do Polski, terroryści odnieśli sukces. Zostaliśmy sterroryzowani strachem – mówił w czerwcu w Łodzi podczas „Ziemia komu obiecana?”.

Źródło: KAI