W Krynicy-Zdroju trwa poplenerowa wystawa IX Międzynarodowych Warsztatów Ikonopisów w Nowicy. Rozmawiamy z organizatorami tych warsztatów, które bp Michał Janocha w książce „A piękno świeci w ciemności” wskazał jako jedno z najciekawszych środowisk związanych z ikoną.

Ewa Kiedio: Przyjęliście dla swojej inicjatywy nazwę Międzynarodowe Warsztaty Ikonopisów. Przyznam, że budzi to we mnie pewne zdziwienie. W przypadku części prac powstających w Nowicy związki z ikoną wydają się bardzo luźne. Czemu nie po prostu: warsztaty sztuki religijnej?

Katarzyna Jakubowska-Krawczyk: To prawda, wiele z tych prac odbiega od powszechnego wyobrażenia o ikonie. Warto jednak pamiętać, że rozumienie ikony, którym operujemy w Polsce, jest bardzo mocno związane z tradycją rosyjską. Przeciętny Polak, zapytany o ikonę, myśli o Matce Bożej Włodzimierskiej czy o Pantokratorze. Nasze przedsięwzięcie funkcjonuje natomiast nie tylko w Polsce, ale też w krajach sąsiednich, w przestrzeni Europy Środkowo-Wschodniej. Ukraińskie rozumienie ikony jest o wiele szersze, tam ikona to temat otwarty. Wiąże się to nie tylko z poszukiwaniami języka ikony, jakie mają miejsce w ostatnich latach, ale swoimi korzeniami sięga stulecia wstecz.

Już pierwsze szkoły ikonopisów na Rusi Kijowskiej, np. w Ławrze Kijowsko-Peczerskiej dążyły do wypracowania własnego języka. Ikona powstała na terenach dzisiejszej Galicji w XIV-XVI wieku również odbiega od naszego „polskiego” rozumienia. Ta odmienność szczególnie wyraźnie doszła do głosu w pierwszych trzech dziesięcioleciach XX wieku w sztuce ukraińskiej, kiedy pojawiły się bardzo odważne próby łączenia ikony ze sztuką zachodnioeuropejską. Tu trzeba by powiedzieć o dwóch nurtach: neobizantyńskim i modernizującym. Do tych właśnie tradycji odwołują się współcześni ukraińscy ikonopisi, przede wszystkim ci związani z ośrodkiem lwowskim. Ośrodek kijowski, ze względu na swoją historię, czerpie raczej z baroku.

Ikony inspirowane barokiem również powstają na Waszych warsztatach?

KJK: Tak, na wystawie w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej prezentowaliśmy ikony Wołodymyra Oleszczuka. Nawiązują one do okresu baroku w sztuce zachodnioeuropejskiej.

Na tej wystawie były też m.in. obrazy Gochy Kakabadze. Ujmujące, ale jednocześnie szczególnie silnie budzące pytanie: jaki ma to związek z ikoną?

KJK: To z kolei nawiązanie do ikony gruzińskiej, która także ma tradycję zupełnie odmienną od ikony rosyjskiej. A więc znów mamy do czynienia z szerszym rozumieniem ikony.

Mateusz Sora: Dla mnie olbrzymią niespodzianką była wizyta w Muzeum Narodowym im. Andrzeja Szeptyckiego we Lwowie. Tam widać, że ikony XV-wieczne różnią się od ikon XVII- czy XVIII-wiecznych. Dla zestawu tematów, który jest stały, w każdej epoce poszukiwano współczesnego języka. Artyści ze Lwowa szukają tego języka do dzisiaj, stąd te ich mniej lub bardziej udane próby. Wcześniej podejmował je Jerzy Nowosielski, ale jego uczniowie poszli w innych kierunkach. Dziś w pokoleniu trzydziestolatków pojawili się na tyle odważni twórcy, aby wejść w dojrzały dialog z Nowosielskim: Greta Leśko, Danyło Mowczan, Iwanka Demczuk. To szukanie współczesnego języka dla przedstawienia treści, które są niezmienne, jest dla mnie niezmiernie interesujące. W dalszym ciągu sztuka figuratywna ma przekładać Pismo Święte na język plastyczny.

Greta Leśko

Greta Leśko (2013), Chrzest w Jordanie, deska, lewkas, tempera, 40 x 40 cm

Iwanka Demczuk

Iwanka Demczuk (2015), O pannach mądrych i głupich, deska, lewkas, tempera, 30 x 40 cm

Nie zawsze jest to sztuka figuratywna. Wśród uczestników warsztatów jest też Krzysztof Sokołowski, tworzący obrazy abstrakcyjne.

MS: Zapraszając abstrakcjonistów, dochodzimy do kresu. Ale i tu związki z ikoną nie są zawieszone w próżni. Wystarczy spojrzeć na „Przemienienie” Marii Iwaniuty – układ kształtów odsyła do tradycyjnych przedstawień: Chrystus na górze, a na dole trzech uczniów.

KJK: Oczywiście w związku z tym pojawia się kolejne kwestia. Skoro ikona nieodłącznie związana jest z modlitwą, to trzeba zapytać: czy przed abstrakcją można się modlić? To jest pytanie otwarte. Pewnie są tacy, którzy mogą.

Ja bym się chyba w tym odnalazła. Byłoby to zgodne z nauczaniem ojców pustyni, by na modlitwie nie dążyć do stwarzania sobie przed oczami konkretnych obrazów.

Ewa Kiedio, bp Michał Janocha, „A piękno świeci w ciemności”

Polecamy książkę: Ewa Kiedio, bp Michał Janocha, „A piękno świeci w ciemności”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2017

KJK: To zatem sprawa indywidualna. Kwestia tego, na ile dany obraz sprzyja modlitwie, nie dotyczy zresztą tylko sztuki abstrakcyjnej. Myślę, że każdy, ze względu na swoją wrażliwość, jest w stanie wskazać takie prace, które pobudzają go czy prowokują do przeżyć duchowych, oraz takie, które z jego perspektywy niczego nie wnoszą albo wręcz go odrzucają.

Wiąże się z tym ciekawy temat: jakiego typu prace mogą trafić do wnętrz sakralnych. Przyjmuje się, że takie, które pomagają się modlić. Ale komu pomagają? Wątpię, czy jest coś takiego, w czym odnajdą się wszyscy. Znaczna część wizerunków, które znajdują się w polskich kościołach, na mnie na przykład działa dokładnie przeciwnie, to znaczy przeszkadza w modlitwie.

MS: Daje się odczuć, że z kościołów wyparował program, brakuje spojrzenia całościowego. Wnętrze sakralne miało czegoś uczyć, obrazy nie trafiały tam przypadkowo. Dziś tak się już niestety nie dzieje. Świadomość artystyczna jest niska. Nasze działania w Nowicy stanowią pewną próbę odpowiedzi na ten problem. Założyliśmy sobie, że katalogi wystaw poplenerowych ułożą się w cykl małych podręczników do historii sztuki, ułatwiających odczytanie ikonografii. W każdym roku warsztaty poświęcone były innemu tematowi. Zaczęliśmy od przedstawień Chrystusa, następnie były wizerunki Bogurodzicy, aż doszliśmy do Apokalipsy oraz przypowieści. Ten ostatni temat był szczególnie wymagający, bo w zasadzie nie funkcjonuje on w kanonie. Rozwiązania musiały więc być autorskie. Zresztą zawsze zachęcamy do szukania oryginalnego podejścia. Konkretne zadania stawiają sobie już sami artyści – określają, z jakim wyzwaniem chcą się tym razem zmierzyć.

Zdarza się, że ikony powstałe w Nowicy trafiają później do kościołów?

MS: Tak, te bardziej tradycyjne znalazły swoje miejsce w kościołach, cerkwiach i kaplicach m.in. w Semipałatyńsku, w Kazachstanie, w Bijsku w Rosji i oczywiście na Łemkowszczyźnie. Natomiast część ikon operujących nowoczesnymi rozwiązaniami tworzy zbiór prezentowany stale w galerii w Krynicy i na wystawach przekrojowych. W Nowicy do kaplicy wprowadziliśmy przegrodę ikonostasową autorstwa Luby Jackiw. Nie wiem, czy parafianie są z tego zadowoleni.

Wnętrze kaplicy w Nowicy z ikonami Luby Jackiw

Wnętrze kaplicy w Nowicy z ikonami Luby Jackiw

Ikony malowane w Nowicy prezentują wysoki poziom artystyczny. Domyślam się, że w plenerach biorą udział osoby, które przeszły już w świecie sztuki pewną drogę. Macie jakieś metody dobierania uczestników?

KJK: Tak, z propozycją wyjazdu do Nowicy zwracamy się do konkretnych osób. Wybór należy do organizatorów i komisarza, którym co roku jest ktoś inny. Zapraszamy ludzi, którzy mają już jakieś osiągnięcia na swoim koncie i których wcześniejsze prace nas inspirują czy pociągają. Są to artyści z bardzo różnych środowisk. Zależy nam na tym, żeby nie pozostać tylko na swoim podwórku, w strefie: Ukraina, Białoruś, Polska, ale włączać tradycje innych krajów, zapraszać twórców reprezentujących inne szkoły, inny sposób podejścia do ikony.

Ikona integralnie związana jest z życiem duchowym – także na etapie powstawania. Jakie rozwiązanie przyjęliście w tej kwestii? Jest jakaś propozycja modlitwy skierowana do wszystkich?

MS: Pobyt w Nowicy to swego rodzaju rekolekcje. Jednym z warunków, jakie postawiliśmy sobie, organizując pierwszy plener, była obecność duszpasterza. Ale skąd tu wziąć księdza, który przez dwa tygodnie będzie siedział z nami na końcu świata?

Chyba udało się Wam rozwiązać ten problem. Z tego, co wiem, towarzyszy Wam ks. Jan Pipka, proboszcz parafii greckokatolickiej w Krynicy-Zdroju.

MS: Tak, w miarę swoich możliwości. Dbamy o to, by ksiądz był z nami codziennie rano i wieczorem. Czasami wspierali nas księża z Ukrainy i Polski. To nam ustawiło rytm dnia, który w czasie plenerów trochę przypomina życie w klasztorze: razem się modlimy, razem jemy, razem pracujemy.

Razem też rozmawiacie o obrazach, które powstają?

KJK: Tak. Myślę, że właśnie interakcja, bycie razem jest największą wartością tego zamknięcia się na dwa tygodnie w Nowicy, wsi w Beskidzie Niskim. Większość artystów, znając temat wcześniej, przyjeżdża z jakimiś pomysłami, ze szkicami. Ale realna praca zaczyna się na plenerze. Począwszy od czytania Pisma – nie tylko podczas liturgii Słowa. W pracowni stale dostępne jest Pismo Święte. Co jakiś czas ktoś je bierze, szuka jakiegoś fragmentu, bo nad czymś się zastanawia, ale też zaczyna o tym mówić i, siłą rzeczy, wszyscy inni malujący się w to włączają.

Pojawiają się spory, na przykład o kanon?

KJK: Spory o kanon się pojawiają, ale są szybko ucinane, szczególnie przez twórców ukraińskich. Po setkach godzin rozmów na ten temat – w różnych środowiskach, na różnym poziomie – rodzi się przekonanie, że kanonu nie da się zdefiniować. Próba określenia, czym są ikona i kanon, trwa od dziesięcioleci, jeśli nie stuleci, i sądzę, że jednoznacznej odpowiedzi nie znajdziemy. 

Ale może ważniejsze od nazywania tego jest sam proces twórczy. Nawet najbardziej nowoczesne prace powstające w Nowicy w jakiś sposób wychodzą od ikony tradycyjnej. Pewne zasady, które powinny zostać w ikonie zachowane, np. proporcje, organizują tę pracę. Wielokrotnie się zdarzało, że przygotowanych było wiele szkiców i zaczynały się dyskusje, co z tego wybrać. Pamiętam sytuację, kiedy rozmawialiśmy tak o szkicach Andrija Wynnyczoka i wszystkim podobał się najbardziej jeden z nich. Mówiliśmy, żeby to tę kompozycję malował. A Andrij powiedział: „Nie, Chrystus nie powinien być tak przedstawiony na ikonie. Namaluję tę pracę kiedyś na płótnie”. Chodziło o to, że Chrystus nie był w centrum. Andrij wybrał taki układ, gdzie proporcje i relacje pomiędzy przedstawionymi osobami były takie, jakie powinny być według tradycji ikonograficznej.

O czym jeszcze dyskutują uczestnicy warsztatów?

KJK: Wiele razy dochodziło do sporów teologicznych: czy jakiś fragment Pisma należy zinterpretować tak, czy inaczej, co ma potem przełożenie na obraz. Są też oczywiście dyskusje czysto artystyczne: o doborze kolorów, kompozycji.

MS: Do Nowicy przyjeżdżają także z wykładami historycy sztuki i teologowie, żeby otworzyć wśród uczestników nowe płaszczyzny poszukiwań. Myślę, że nasze spotkania są okazją do tego, żeby dotknąć nie tylko sztuki, ale też samej istoty wiary.

Andrij Wynnyczok

Andrij Wynnyczok (2012), Cudowny połów ryb, deska, lewkas, tempera, o 42 cm

Krzysztof Sokołowski

Krzysztof Sokołowski (2016) Niebo zostało usunięte jak księga, która się zwija, deska, tempera, 40 x 30 cm

Wołodymyr Oleszczuk

Wołodymyr Oleszczuk (2012), Święci Olga i Włodzimierz, deska, lewkas, olej, złoto, 50 x 40 cm

Maria Iwaniuta

Maria Iwaniuta (2014), Przemienienie , deska, lewkas, tempera, złoto, 40 x 40 cm

Gocha Kakabadze

Gocha Kakabadze (2015), Trzy przypowieści, deska, lewkas, tempera, 30 x 25 cm

Katarzyna Jakubowska-Krawczyk – dr nauk humanistycznych, literaturoznawca, kulturoznawca, zajmuje się badaniem stosunków polsko-ukraińskich i ukraińskiej kultury, w szczególności współczesnej ikony; kierownik Pracowni Badań nad Ukraińską Tożsamością na Uniwersytecie Warszawskim, członek redakcji „Studia Ucrainica Varsoviensia” oraz redaktor polsko-ukraińskiej serii wydawniczej „W kręgu języka, literatury i kultury”.

Mateusz Sora – urzędnik, ukończył studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim, członek władz Stowarzyszenia Przyjaciół Nowicy. Pomysłodawca i organizator festiwalu Spotkania Teatralne Innowica (10 edycji) oraz Międzynarodowych Warsztatów Ikonopisów w Nowicy (9 edycji). W latach 2009-2017 w nowickich plenerach wzięło udział ponad 180 malarzy, a prace powstałe w ich trakcie prezentowano na 60 wystawach w Polsce, na Ukrainie, Białorusi i w Gruzji. Mieszka w Warszawie.

IX Międzynarodowe Warsztaty Ikonopisów. Nowica 2017. Przebóstwione ciało, Muzeum Nikifora w Krynicy-Zdroju, 17 września – 15 października 2017 r.