„Więź” nie wiąże się z żadnym ugrupowaniem politycznym. Owszem, na naszych łamach krytykujemy rządzących, ale dlatego, że w Polsce rządzonej przez PiS wartości istotne dla naszego środowiska są lekceważone. Wszystkie krytyczne uwagi pod adresem rządzących nie podważają jednak zalet programu 500+.

Program „Rodzina 500+” ma znaczenie przełomowe z kilku istotnych powodów. Po pierwsze, nareszcie dzieci zostały uznane za dobro publiczne, a nie tylko prywatną sprawę rodziców. Po drugie, za dostrzeżeniem znaczenia dzieci dla rozwoju państwa nie poszło wcale w tym przypadku paternalistyczne przekonanie, że państwo zna się na tym lepiej niż rodzice – program 500+ opiera się na podmiotowym podejściu do rodzin, które same mają decydować o celach, na jakie przeznaczą otrzymane środki. Po trzecie wreszcie, do wyobraźni zbiorowej szczególnie przemówiła gigantyczna skala operacji redystrybucyjnej. Dzięki tym zaletom każde ugrupowanie będzie teraz musiało w swoim programie odnosić się do programu 500+.

Z drugiej strony docenienie tych założeń nie oznacza, że nie dostrzegam ekonomicznych niebezpieczeństw programu i jego roli politycznej. Wręcz przeciwnie: przypuszczam, że dla głównego ideologa PiS aspekty polityczne 500+ zdecydowanie górują nad merytorycznymi. Jarosław Kaczyński bowiem postrzega politykę jako dążenie do dominacji nad innymi, zaś rodzinne świadczenia wychowawcze znakomicie nadają się właśnie na narzędzie zdobywania sympatii szerokich rzesz społecznych, niezbędnej do wyborczych zwycięstw.

Nic więc dziwnego, że PiS wykorzystuje program 500+ do budowania poparcia dla siebie jako autora tej polityki. Nie ulega bowiem wątpliwości, że to ta właśnie partia – akurat gdy świadomość kryzysu demograficznego stała się powszechna – umiejętnie wyprowadziła politykę rodzinną z peryferii polskiej polityki i wprowadziła ją do głównego nurtu. Znamienne zresztą, że rządząca poprzednio Platforma Obywatelska swoich niewątpliwych dokonań w dziedzinie polityki rodzinnej jakby się wstydziła, nie umiała się bowiem nimi chwalić.

Jak pisze obok Marek Rymsza, wokół głównych założeń 500+ warto budować ponadpartyjny polski konsens. Rzecz jasna, takie tworzenie „zgody narodowej” jest obecnie mocno utrudnione z innych powodów. Rząd konsekwentnie podważa bowiem – i w polityce wewnętrznej, i europejskiej, i zagranicznej – kolejne fundamenty Trzeciej Rzeczypospolitej. W takiej sytuacji jakiekolwiek pochwały rządu przez opozycję są praktycznie niemożliwe.

„Więź” jednak nie wiąże się z żadnym ugrupowaniem politycznym. Owszem, na naszych łamach czy w naszym serwisie internetowym krytykujemy rządzących, ale dlatego, że w Polsce rządzonej przez PiS coraz bardziej w różnych dziedzinach życia społecznego wartości istotne dla naszego środowiska są lekceważone, zagrożone czy wręcz odrzucane. Dlatego poddawaliśmy krytyce ideologiczny projekt instrumentalnie wkomponowujący uniwersalną frazeologię katolicką w partykularny język partyjny.

Nasz sprzeciw budziło także dzielenie narodu i przyznawanie monopolu na patriotyzm tej części Polaków, która wsparła PiS. Nasi autorzy kwestionowali prowadzenie polityki historycznej na zasadzie odrzucenia wszystkiego, co było cenione po 1989 roku; przeciwstawianie „nowych” bohaterów starym; kształtowanie narodowej dumy w taki sposób, że brak miejsca na mówienie o błędach i wadach. Surowo ocenialiśmy także politykę zagraniczną rządu, pełną frazesów o wstawaniu z kolan, a w rzeczywistości prowadzącą do osłabienia naszej pozycji na arenie międzynarodowej i do izolacji Polski. Nie do przyjęcia jest też przekształcenie mediów publicznych w propagandowe tuby rządu. Zamach na niezależność władzy sądowniczej był logiczną kontynuacją podważenia roli Trybunału Konstytucyjnego i Konstytucji jako takiej.

To jest fragment tekstu opublikowanego w kwartalniku „Więź”, jesień 2017.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

Więź, jesień 2017

Kwartalnik „Więź”, jesień 2017: Polityka społeczna po 500+