To, że oboje siedzimy w więzieniu jest niczem wobec uczucia, jakie nas łączy – pisali do siebie Zofia i Kazimierz Moczarscy, ofiary represji PRL.

Publikujemy fragmenty listów Kazimierza i Zofii Moczarskich z książki „Życie nas tak głupio rozłącza… Listy więzienne 1946-1956”, Wydawnictwo „Więź”, Warszawa 2015 .

Od Kazimierza Moczarskiego
Więzienie – Mokotów
Zofia Moczarska Więzienie Fordon
Warszawa, 3 maja 1953

Najkochańsza moja Zofjo,

Niedługo już – nadejdzie mój najpiękniejszy dzień w życiu – dzień twych Zosinych Imienin. Całuję Cię mocno i tulę najtkliwiej. I ściskam dłoń twoją kochaną, jak zawsze najdroższą. Głaszczę twój policzek, tyle razy przeze mnie całowany, a potem – w czasach więziennych – przecałowywany w myślach tysiąckrotnie. Byłaś, jesteś i będziesz moją jedyną umiłowaną kobietą. Moje kochanie jest niezmienne. Tęsknota do Ciebie, moja Żono droga, jest zawsze mi obecnym przyjacielem więziennym. Życzę Ci szczęścia. To, że oboje siedzimy w więzieniu jest niczem wobec uczucia, jakie nas łączy. W świecie psychicznym – niema rozstania. Myślę o Tobie stale. Wiem o tobie bardzo dużo, między innymi od mej siostry, z którą widziałem się trzy tygodnie temu.

Dbaj o twoje zdrowie! Nie zaziębiaj się! Jedz dużo! Bądź spokojna Nie martw się o mnie. Ja czuję się doskonale. Tak fizycznie, jak i moralnie. Tylko brak mi listów od Ciebie.

Całuję twoje paluszki, i oczy, i usta, i nosek.

Twój Mąż
Kazik
Zawsze ten sam.

18 VII 1955 r., g. 9.00
Do Kazimierza Moczarskiego
[pisane ołówkiem]

Najdroższy Mój Kotku! W sobotę wieczorem dostałam Twój list z 12 VII. Jak bardzo się zmartwiłam Twym złym stanem zdrowia to chyba sobie wyobrażasz moje Ty Kochanie, najsłabsze na świecie. Cóż to za głupia gorączka? Czy ten mocz jest na tle nerek czy też li tylko systemu nerwowego? Mamusi i Hani – Twej siostrze jeszcze nic nie mówiłam, bo właśnie są w trochę lepszym nastroju i samopoczuciu. Szczególniej Matka Twoja, u której wczoraj siedziałam sobie pół dnia i z Nią gawędziłam. Adwokata Winawera zobaczę dziś. W sobotę rozmawiałam jako żona w Prokuraturze Generalnej w sprawie pozwolenia decyzji o nadzwyczajnej rewizji (z dn. 9 II) i rozpatrzenie wniosku Twego obrońcy z dn. 11 VI o przerwę kary.

Niezależnie od tego, że nie wiedząc jeszcze o Twojej rozmowie z inspekcją starałam się nadal o bezpośrednie widzenie z Tobą Mój Mężu! Moje samopoczucie lepsze, choć ból głowy nie ustępuje. Kłopoty finansowe każą mi myśleć już konkretnie o posadzie. Spędzam dość dużo godzin w tygodniu na powietrzu i słońcu.  Z apetytem marnie. To już Kocie 16 lat. Wprost nie chce mi się wierzyć i kraje mi się serce, że wciąż nie jesteśmy razem. Ale będziemy na pewno. Żebym tylko miała tyle sił, ile wiary, że nas nic nie rozłączy. Jeszcze nie wiem, którego dnia będę mogła przyjechać.

W pierwszych dniach sierpnia będę wstawiać sobie protezę. Muszę jeszcze leczyć te kilka zębów, co mam. Prześwietliłam je 15 bm. i odebrałam klisze. Może trzeba będzie jeszcze część wyrwać. Brat Twój Andrzej mieszka chwilowo razem z Żoną, ale jeszcze mieszkania nie mają, tylko jakiś pokoik. Małgorzata ma dobre stopnie z humanistycznych – dostateczny z matematyki. Kuchni gazowej nie ma, bo rozkradli ojcu magazyny po likwidacji firmy. Futro Twoje Mamusia przeczesuje grzebieniem i choć linieje, to jeszcze jest w możliwym stanie. Portretu będę szukała. Tulę Cię do serca najgoręcej, najpieszczotliwiej, pełna skołatanej troski o Twój los, Twe zdrowie i nie daję się depresji ani trudnościom życiowym. 16 bm. wysłałam Ci dwieście złotych i proszę Cię kupuj sobie wszystko, co możesz, a w następnej paczce zagranicznej przyślę Ci kotku coś dobrego.

Ze znajomymi i przyjaciółmi widuję się b. mało. Męczą mnie ludzie i rozmowy. Jest tu na linii EKD., teraz w czasie lata moja koleżanka szkolna Irka z dziećmi – z domu Rotszeinówna. Chyba ją pamiętasz. Mamusia Twoja do Kielc na razie nie jedzie. Siostra chce pozostać w Warszawie. Tatuś ma dostać jakieś zajęcie i to w tych dniach. Postarzał się bardzo i jest nerwowy. Resztę Ci opowiem osobiście. Kocham Cię bardzo. Tęsknię. Boję się o Twe zdrowie i słabość, taki zawsze byłeś silny i zdrowy, i dynamiczny, i energiczny, i pełen radości życia! Nie wiem, czy Twa Rodzina nie będzie się gniewała, że ja znów napisałam, bo one teraz ten list chciały napisać, ale nie wiem, czy powiem Twej Siostrze, że jesteś w szpitalu. Ona się zagnębi. Całuję łebek najmilszy i przepraszam za mało wytworny papier. Nie daj się chorobie.

Twoja
Z.

[Dopisek] Małgosia Cię bardzo kocha.
PS. Obiadów nie gotuję. Jem na mieście w Podkowie albo u Babci.

Życie tak nas głupio rozłącza..

Zofia i Kazimierz Moczarscy, „Życie tak nas głupio rozłącza…”