W Bundestagu będzie reprezentowana partia, która w swoich szeregach toleruje skrajnie prawicowe ideały i podżega przeciwko mniejszościom w naszym kraju – oświadczył przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josef Schuster.

W niedzielnych wyborach parlamentarnych w Niemczech chadecka unia CDU/CSU zdobyła 33 proc. głosów, na drugim miejscu znaleźli się socjaliści z 20,5 proc., trzeci wynik z 12,6 proc. uzyskała AfD a po niej liberałowie FDP – 10,7 proc, Die Linke – 9,2 proc. i Zieloni – 8,9 proc.

„Gorzki wieczór”

Po wejściu antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) do Bundestagu Kościół nie powinien „szczególnie schlebiać” tej partii, gdyż nie ma ku temu żadnych powodów – powiedział to w rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA przewodniczący Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK) Thomas Sternberg po wczorajszych wyborach do niemieckiego parlamentu. Przypomniał jednocześnie, że „Kościół nigdy nie zabiegał o względy żadnej partii i nie zrobi tego tym razem”.

– Ważnym jest, abyśmy jako Kościół wczuli się w to, czym kierowali się ludzie, że tak wiele głosów oddali na taką partię i nad tym musimy się bardziej zastanowić – stwierdził przewodniczący ZdK, były poseł do Landtagu z ramienia CDU.

Zdaniem Sternberga taki wynik wyborów nie oznacza automatycznie, że należy wysoko cenić ludzi, którzy swoimi wypowiedziami oddalają się od demokratycznego konsensusu. – Mamy do czynienia z partią, w której wzywano do wystąpień z Kościołów i która w sposób niedopuszczalny wykorzystywała takie określenia, jak chrześcijański Zachód czy chrześcijaństwo – przypomniał.

Według Sternberga ostatni wieczór był „gorzki”, bo – jak podkreślił – „trzeba sobie powiedzieć, że nie jesteśmy w Europie odosobnieni. Takie radykalne partie istnieją niemal we wszystkich krajach”. Pozostaje tylko stwierdzić, że 87 proc. Niemców nie glosowało na AfD.

Prezes Kościoła ewangelickiego w Nadrenii Manfred Rekowski oświadczył: – Bez względu na interesy poszczególnych grup, dziś jest nam niewątpliwie potrzebna koalicja na rzecz otwartych, socjalnych i sprawiedliwych Niemiec, w których miłość bliźniego i ludzkie współczucie będą się bardziej liczyły niż wykluczenie i powodowanie strachu.

„Społeczeństwo różnorodne i otwarte nie stanowi obciążenia”

Fakt, że w tych wyborach weszła do Bundestagu AfD, jest w opinii przedstawicieli religii wielkim wyzwaniem, a często też powodem do niepokoju. – Sprawdziły się, niestety, nasze obawy. Teraz nie tylko we wszystkich parlamentach krajowych, ale też i w Bundestagu będzie reprezentowana partia, która w swoich szeregach toleruje skrajnie prawicowe ideały i podżega przeciwko mniejszościom w naszym kraju – oświadczył Josef Schuster, przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech. Jak podkreślił, jego organizacja uważa, że Bundestag stoi wobec wyzwania największego od 1949 roku.

– Oczekuję od naszych sił demokratycznych, że odsłonią prawdziwe oblicze AfD i zdemaskują jej puste, populistyczne obietnice – powiedział Schuster. Dodał, że taki cel powinien zjednoczyć wszystkie partie demokratyczne. – Wyborcom trzeba było tłumaczyć, że AfD nie jest alternatywą i sprawić, by tam wylądowała, gdzie jest jej miejsce: poniżej 5-procentowego progu! – mówił.

„Wielką troskę o demokrację” wyraziła przewodnicząca Izraelskiej Gminy Wyznaniowej w Monachium i Górnej Bawarii Charlotte Knobloch. – Ten wynik jest koszmarnym snem, który stał się prawdą i jest historyczną cezurą – stwierdziła. Jej zdaniem wejście AfD do Bundestagu po osiągnięciu ok. 13 proc. głosów zmienia polityczną debatę i kulturę oraz pogarsza wizerunek Niemiec na świecie. – To katastrofa, że siłom demokratycznym nie udało się odczarować skrajnie prawicowych naganiaczy – uważa Knobloch.

Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder oświadczył w Nowym Jorku, że „odrażającym” jest fakt, iż teraz AfD będzie miała możliwość zachwalać w Bundestagu swój „wstrętny” program. Określił partię jako „ruch szkodliwy, regresywny, przywołujący na pamięć to co najgorsze z niemieckiej przeszłości, ruch, który powinien zostać potępiony”. Jednocześnie pogratulował Angeli Merkel, „prawdziwej przyjaciółce Izraela i narodu żydowskiego”.

Natomiast przewodniczący Wspólnoty Tureckiej w Niemczech Gökay Sofuoglu stwierdził, że „teraz musimy pokazać, iż społeczeństwo różnorodne i otwarte nie stanowi obciążenia, które powstaje na skutek imigracji, lecz jest szansą na odważne zrewidowanie systemów w taki sposób, aby stworzyć równość szans dla wszystkich ludzi żyjących w Niemczech”.

Źródło: KAI