„Lewica” – nic takiego naprawdę, poza tendencją intelektualną i wielkim archipelagiem rozbitych środowisk, w Polsce nie istnieje – pisał Jan Józef Lipski w liście do Jerzego Giedroycia w 1958 roku.

Przechodzę do sprawy najważniejszej – propozycji współpracy. Otóż, po przestudiowaniu Pańskiego listu, doszliśmy do wniosku, że jako Klub [Krzywego Koła] musimy jednak ograniczać się w stosunkach z „Kulturą” do stanowiska biernego, jeśli taka jednostronność będzie Wam odpowiadała. Stała współpraca, nawet z tak niewątpliwie postępowym i posiadającym w tej chwili w kraju dobrą prasę środowiskiem emigracyjnym, jakim jest „Kultura” – byłaby z jednej strony poważnym skrępowaniem nas, z punktu widzenia naszej swobody działania społecznego, kwalifikowania nas i szufladkowania przez niechętnych etc., z drugiej zaś strony przypuszczamy, że współpraca taka z natury rzeczy byłaby mało efektywna i bardzo marginalna. (…) Wszystkie powyższe uwagi tyczą oczywiście Klubu – a nie jego członków jako osób prywatnych. Bardzo możliwe, że znajdą się publicyści, którzy zechcą nawiązać z „Kulturą” bliższy kontakt, a i ja nie chciałbym odcinać sobie drogi na szpalty „Kultury” kategoryczną odmową. Wolałbym jednak nie angażować w te sprawy Klubu. (2.06.1957)

Niestety, szczerze choć z przykrością muszę stwierdzić, że przynajmniej większość Pańskich propozycji i koncepcji grzeszy zupełną utopijnością. Piszę to otwarcie, bo sądzę, że Pan przy całej swej orientacji i poinformowaniu – nie ocenia sytuacji dostatecznie jasno, a sądzę, że to wzajemne zaufanie, o którym pisał Pan na początku naszej korespondencji, upoważnia mnie, a nawet zobowiązuje do szczerości. (8.11.1957)

„Lewica” – nic takiego naprawdę, poza tendencją intelektualną i wielkim archipelagiem rozbitych środowisk, nie istnieje. Jeden z powodów – to fakt, że w Polsce nadal mało mogą zdziałać bezpartyjni, a czł[onkowie] partii „wściekli” rzadko kiedy pozwalają sobie na nieposłuszeństwo wobec partii poza sferą ideologii. (3.02.1958)

Nie sądzę, by „Kultura” mogła liczyć na szerszą współpracę z pisarzami i publicystami krajowymi. To mało realne, choćby dlatego, że coraz większym ryzykiem jest pisanie pod nazwiskiem, a nie sądzę, by wiele osób liczyło na szansę zachowania pseudonimowości w warunkach coraz większej kontroli poczty itd. (22.04.1958)

Z podziwem śledzę – jak od lat i dziesięcioleci – Pańską pracę. Wykonał Pan wielką pracę edukacji narodowej i to na kilku polach jednocześnie. Życzę Panu (i nam wszystkim), by „Kultura” i w tych trudnych czasach okazała się drogowskazem. (przełom lutego i marca 1984)

Pracuję mało i powoli, z wielu względów: składa się na to i zdrowie, i zaangażowanie w parę aż nurtów pracy społecznej, która musi być konspirowana. (…) Natomiast nie robię czegoś, co obiecałem: sprawozdań literackich z prasy polskiej, i bardzo mi to dolega, że obiecałem, a nie wywiązałem się. (30.04.1987)

Nasze życie polityczne cechuje w tej chwili duży zamęt, niejasność co do zajmowania stanowisk przez partie i grupy – czasami w zakresie spraw istotnych. Budzi to obawy, że nadchodzące wybory będą miały charakter nadmiernie spersonalizowany, a nie programocentryczny. (16.04.1991)

Fragmenty zbioru: Jerzy Giedroyc, Jan Józef Lipski, „Listy 1957-1991”, Wydawnictwo „Więź”, Warszawa 2015.