Śmiercią głodową w Sudanie Południowym zagrożonych jest nawet 5 milionów osób, a klęsce głodu towarzyszy łamanie praw człowieka i brutalna wojna domowa.

„Obecny kryzys humanitarny w Sudanie Południowym jest największy ze wszystkich, jakie przez sześć lat od uzyskania niepodległości przeżywaliśmy. Towarzyszy mu łamanie praw człowieka i nieustanna, brutalna wojna domowa” – napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu tego kraju 9 lipca z okazji 6. rocznicy ogłoszenia niepodległości przez Sudan Południowy. Bp Edward Hiiboro Kussala podkreślił, że z dumą patrzył, jak jego ojczyzna się rozwija. Ale, jak dodał, niepodległości nie zdobywa się raz na zawsze, tylko trzeba o nią zabiegać każdego dnia.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu najmłodszego państwa świata zwrócił uwagę na kilka spraw ważnych, aby wyjść z trwającego tam kryzysu. Pierwszym warunkiem jest całkowite zawieszenie broni, gdyż Sudan Południowy jest pełen przemocy. Walczą między sobą różne grupy i ludzie dysponujący bronią. Dlatego dialog narodowy, do którego wezwał tamtejszy prezydent, „należy podtrzymywać wszelkimi możliwymi środkami”. Trzeba również przyznać się do bankructwa narodowego, ponieważ kraj nie jest w stanie obsługiwać już swego długu, ani nie potrafi już przekonać nikogo, aby mu pożyczył pieniądze. Jego przyczyną jest wojna domowa i złe zarządzanie finansami przez rząd.

Sudan Południowy narodził się latem 2011 roku w wyniku secesji 10 stanów, które oderwały się od Sudanu – państwa permanentnej wojny, od 1989 roku rządzonego żelazną ręką przez Omara Bashira. Na mocy referendum przeprowadzonego w owych 10 stanach nastąpił kontrolowany rozbrat z Północą. 99 procent mieszkańców Południa, którzy wzięli w nim udział, powiedziało „tak” dla nowej struktury państwowej.

Bp Edward Hiiboro Kussala wezwał wszystkich do nieustannej modlitwy w intencji pokoju. „Musimy wiele modlić się o pokój – napisał hierarcha – aby serca ludzi kierowały się miłością i wzajemnym zaufaniem, niezależnie od przynależności etnicznej czy grupowej, czyniąc tym samym życie w Sudanie Południowym radośniejszym i lepszym”.

O politycznej sytuacji w Sudanie Południowej pisaliśmy więcej w tym miejscu. Szacuje się, że w tym afrykańskim kraju śmiercią głodową zagrożonych jest nawet 5 milionów osób. Sudańczykom z południa można pomóc poprzez wsparcie działających tam organizacji charytatywnych. Robi to m.in. Polska Akcja Humanitarna oraz Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej.

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna