„Został niezwykle prymitywnie pobity na śmierć”. Ks. Josef Toufar to jedna z ofiar prześladowań religijnych w komunistycznej Czechosłowacji.

115 lat temu urodził się ks. Josef Toufar, jedna z ofiar prześladowań religijnych w komunistycznej Czechosłowacji. Jego historia związana jest z tzw. cudem w Číhošti.

Napięcie w lutym 1948 roku w Pradze narastało z dnia na dzień. Komuniści, choć wygrali wybory parlamentarne w 1946 roku, musieli dzielić się władzą z partami demokratycznymi. Coraz bardziej zaczęli się od nich dystansować nawet socjaliści. Aby ukryć afery i skandale spowodowane przez komunistów, minister spraw wewnętrznych Václav Nosek postanowił zdymisjonować praskich niekomunistycznych funkcjonariuszy policyjnych (mogli zacząć „węszyć” w niepożądany sposób) i zastąpić ich ludźmi związanymi z Komunistyczną Partią Czechosłowacji.

Partie demokratyczne w odpowiedzi protestują. Wydaje się, że mają większość i poparcie prezydenta Beneša. Komuniści ściągają posiłki, do Pragi trafiają funkcjonariusze NKWD, przylatuje zastępca ministra spraw zagranicznych ZSRR, robotnicy ogłaszają strajk generalny. Partie demokratyczne panikują, nie potrafią się dogadać. Niezrozumiale zachowuje się Jan Masaryk, minister spraw zagranicznych (syn Tomasza Masaryka, ojca czechosłowackiej niepodległości po I wojnie światowej), który nie wspiera opozycji. Sam później ginie w niewyjaśnionych okolicznościach.

Prezydent Beneš (następca Masaryka z jego własnego nadania) pod silnym naciskiem ulicy wypełnionej komunistami i ich bojówkami ugina się i podpisuje dymisje niekomunistycznych członków rządu. Pełnię władzy przejmują komuniści. Nie oddadzą jej aż do grudnia 1989 r.

Reżim zaczyna walkę z „siłami reakcji”, w tym także z Kościołami działającymi w Czechosłowacji. Na początku komuniści próbują zawierać z Kościołami kompromisy, a gdy to się nie udaje, zaczynają otwarty atak. Odbierają biskupom możliwość zarządzania diecezjami, niektórych internują, a następnie skazują w pokazowych procesach. Przygotowuje się kasata klasztorów i kary więzienia dla ich mieszkańców. W takiej atmosferze dzieje się coś niespodziewanego.

11 grudnia 1949 r. podczas mszy świętej w III niedzielę adwentu w miejscowości Číhošť na Wysoczynie proboszcz Josef Toufar głosi kazanie. Wypowiada słowa: „Między Wami stoi Ten, którego wielu nie zna, w prezbiterium przebywa nasz Zbawiciel”, wskazuje ręką na ołtarz. W kościele poruszenie, szmery, ludzie są niezwykle niespokojni. Proboszcz początkowo nie rozumie, skąd taka reakcja. Dowiaduje się po mszy.

19 świadków mówi, że kiedy ks. Toufar wskazał na ołtarz, zobaczyli, że krzyż który na nim stał, zaczął się poruszać. Raz w prawo, raz w lewo, w końcu obrócił się w kierunku ambony, z której kazanie głosił Toufar – i przechylił pod dużym kątem, nie upadł jednak na ziemię.

Toufar był znanym i cenionym kapłanem. Urodził się w rodzinie rolniczej, ze względu na obowiązki domowe i I wojnę światową nie mógł zająć się nauką (a bez matury nie mógł zostać księdzem). Szkołę średnią ukończył dopiero w wieku 33 lat, a święcenia kapłańskie przyjął 5 lat później. Był niezwykle cenionym duszpasterzem, szczególnie wśród młodzieży, znany z otwartości na ludzi i pomoc ubogim, a także rodzinom żydowskim w czasie II wojny światowej. Stał się autorytetem, którego ceniono także w kręgach niekościelnych i świeckich.

Początkowo Toufar nie przejmował się za bardzo „cudem”, jak nazwali wydarzenia z 11 grudnia parafianie. Nie chciał tego nagłaśniać, spodziewał się, że przyniesie to problemy. Sam początkowo nie uznawał ruchów krzyża za cud, choć nie mógł też znaleźć wyjaśnienia, jak mogło do nich dojść.

I być może tak sprawa by ucichła, gdyby nie raport miejscowych organów bezpieczeństwa, które poinformowały centralę o historii Toufara. W Pradze zdecydowano się wykorzystać wydarzenia w Číhošti do rozpętania antykościelnej propagandy, oskarżenia Kościoła o propagowanie zabobonów, koneksje z Londynem i… Wall Street.

Toufara uwięziono, bito, torturowano, zmuszono do podpisania fałszywych zeznań (których, jak potwierdziły późniejsze badania, sam nie był autorem). Zarzucono mu, że molestował dzieci, a 11 grudnia podczas mszy celowo stworzył mechanizm do poruszania krzyżem, aby rozpalić zmysły naiwnego ludu (i w tym wypadku późniejsze badania jednoznacznie wskazały, że żadne z powyższych nie było prawdą). Aby go dodatkowo upokorzyć, zamierzano nakręcić propagandowy film, w którym miał zagrać samego siebie poruszającego krzyżem podczas kazania.

Film nagrano, ale bez Toufara. Był w tak ciężkim stanie po torturach, że trzeba go było odwieźć do szpitala w Pradze. Lekarz, który próbował ratować księdza, powiedział podczas procesu sądowego w 1968 roku: „Toufar został niezwykle prymitywnie pobity na śmierć. Powiedziałbym: ewidentne morderstwo”.

Josef Toufar zmarł 25 lutego 1950 roku. Rodzina dowiedziała się o jego śmierci dopiero 4 lata później. W 2013 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny tego męczennika czechosłowackiego stalinizmu.