Urodzony we Wrocławiu emerytowany arcybiskup Kolonii zmarł rankiem 5 lipca. Miał 83 lata.

Joachim Meisner urodził się w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia w 1933 roku we Wrocławiu. Uczęszczał do seminarium w Erfurcie, gdzie został wyświęcony na księdza 22 grudnia 1962 roku. Pracował następnie w Heiligenstadt i Erfurcie, kierował także diecezjalnym oddziałem Caritas.

17 marca 1975 roku Paweł VI mianował go na biskupa pomocniczego administratury apostolskiej Erfurt-Meiningen. Był tam wikariuszem generalnym przy cenionym biskupie Hugo Aufderbecku, znanym z tajnego wyświęcania czeskich księży w okresie komunizmu. Jednym z wyświęconych przez niego był ks. Tomáš Halík.

Jan Paweł II podczas swojego pontyfikatu najpierw mianował Joachima Meisnera arcybiskupem Berlina (zarówno Wschodniego jak i Zachodniego) w 1980 r., a następnie w 1983 roku podniósł go do godności kardynalskiej z tytułem św. Pudencjany. W latach 1982-1989 kard. Meisner pełnił funkcję Przewodniczącego Episkopatu Niemiec, a od 1988 roku był arcybiskupem metropolitą Kolonii.

W Polsce był znany z działalności na polu pojednania polsko-niemieckiego. „W uznaniu wybitnych zasług w rozwijaniu polsko-niemieckiej współpracy, za działalność na rzecz ratowania zabytków kultury i sztuki w Polsce oraz zaangażowanie w proces polsko-niemieckiego pojednania” został mu nadany w 2012 roku przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyż Wielki Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, który odebrał w kościele p.w. św. Jadwigi we Wrocławiu-Leśnicy podczas wizyty w rodzinnym mieście.

Miał opinię lidera konserwatywnego skrzydła Kościoła w Niemczech, był jednym z sygnatariuszy tzw. „Dubia”, tj. listu do papieża Franciszka w sprawie kontrowersji dotyczących adhortacji apostolskiej „Amoris Laetitia”.

Był przeciwny zmianom w nauczaniu Kościoła pod wpływem nacisku społecznego. Mówił: „To wierni, a nie Kościół powinni się obudzić. Kościół nie jest katolickim stowarzyszeniem, w którym się dyskutuje. Nie możemy zachować wiary, upraszczając jej treści. Dziś Kościół w Niemczech przypomina samochód, którego karoseria (struktury) jest za duża, a silnik (duchowa moc) za mały. Powinniśmy więc przede wszystkim wstawić nowy, większy silnik, a nie naginać karoserię i ją lakierować”.

Źródła: Kluby „Tygodnika Powszechnego”, Vatican.va, Prezydent.pl, własne