„Długi marsz w połowie meczu” to arcydzieło – nie boję się tego powiedzieć.

„Po co komu, do cholery, był ten cały Irak?”. To podstawowe pytanie, które zadaje w swojej książce Ben Fountain. I udziela odpowiedzi, której wolelibyśmy nie usłyszeć.

A trzeba dodać, że robi to po mistrzowsku. „Długi marsz w połowie meczu” to arcydzieło – nie boję się tego powiedzieć. To powieść kunsztowna, wartka, spójna i znakomicie skonstruowana. Świetnie napisana – błyskotliwość języka konkurować może tylko z jego prawdziwością i dosadnością. Nie sposób przecież opowiedzieć historii grupki młodych żołnierzy bez wulgarności, jednoznaczności i podtekstów. Aż trudno uwierzyć, że jest to prozatorski debiut, choć łatwiej to zrozumieć, gdy uświadomimy sobie, że Fountain nie jest jednak człowiekiem znikąd, a reporterem z olbrzymim doświadczeniem i licznymi nagrodami w dorobku. Co więcej – książka została perfekcyjnie, bez jednej fałszywej nuty, przełożona przez Tomasza Gałązkę. A kto ją przeczyta, zrozumie, jak trudne było to zadanie.

Ben Fountain, „Długi marsz w połowie meczu”

Ben Fountain, „Długi marsz w połowie meczu”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017, tłum. Tomasz Gałązka

Wróćmy jednak do akcji. Trzy minuty i czterdzieści trzy sekundy. Tyle czasu zajęło Billy’emu przejście drogi od kryminalisty do bohatera narodowego. Miał wyrok za zdemolowanie samochodu byłego chłopaka swojej siostry, który zostawił ją w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach. W zamian za złagodzenie kary Billy został wysłany na wojnę. Podczas wymiany ognia między jego drużyną a irackimi bojownikami nad kanałem Al-Ansakar ośmiu żołnierzy wydostało się z zasadzki. Jeden z nich zginął, choć Billy do końca próbował wyciągnąć go z piekła – to właśnie dało mu status bohatera. Teraz wraz z kolegami objeżdża Stany Zjednoczone, występując, udzielając wywiadów, pozując do zdjęć.

Mało kto wie, że wszyscy wrócą do Iraku zaraz po zakończeniu tournée.

Książka pokazuje, jak w Billym rodzi się świadomość. Klasowa – bo zdaje sobie sprawę z hierarchii, na której dole się znajduje. Kulturowa – bo zaczyna rozumieć, jak wielką siłę ma dzieło i reżyser, a jak niewielką prawda i jej bohater. Polityczna – bo zauważa, że za wojną z terroryzmem (jak za większością wojen) stały również interesy wielkiego kapitału zblatowanego z rządzącymi. I moralna – bo dostrzega, jak wiele rzeczy jest ułożonych na świecie nie tak, jak powinno. Fountain zdaje się nam mówić: póki są tacy ludzie jak Billy, nie traćmy nadziei. Nawet jeśli szansa, że nie zostaną zmieleni przez świat konsumpcji, spektaklu, hierarchii, pogardy, nierówności, przemocy i żądzy pieniędzy – która nie cofnie się nawet przed wywołaniem wojny – jest doprawdy znikoma.

To jest fragment tekstu opublikowanego w kwartalniku „Więź”, lato 2017.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

„Więź”, lato 2017

Kwartalnik „Więź”, lato 2017: Ojczyzna europejska