Podczas spotkania „Ziemia komu obiecana?” bp Krzysztof Zadarko, Janina Ochojska i Marta Titaniec rozmawiali o sytuacji uchodźców w Polsce i Europie.

Spotkanie zorganizowały Kluby „Tygodnika Powszechnego” w Kościele Środowisk Twórczych w Łodzi w ostatnią niedzielę, 18 czerwca. Uczestniczyło w nim ponad sto osób, a poprzedziła je msza święta celebrowana przez ks. Adama Bonieckiego, redaktora-seniora „Tygodnika Powszechnego”.

– Jeszcze kilka lat temu, gdybyśmy zadali sobie pytanie: „przyjmować uchodźców, czy nie przyjmować?”, wszyscy zgodzilibyśmy się, że trzeba to robić i po piętnastu minutach moglibyśmy się rozejść w poczuciu dobrze spełnionego zadania. Coś się jednak takiego stało w ostatnich pięciu latach, że dziś 75 proc. Polaków nie chce przyjęcia uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu –  zagaił prowadzący Bartosz Bartosik („Więź”).

Bp Zadarko: Lęk stał się dominującym argumentem

Jak to możliwe, że chociaż Ewangelia mówi o uchodźcach jasno, a nauczanie Kościoła katolickiego jest w tej sprawie jednoznaczne, to w Polsce, kraju w większości katolickim, panuje tak wielka niechęć do uchodźców?

– Sam chciałbym znać odpowiedź na to pytanie – powiedział bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek Konferencji Episkopatu Polski. Biskup podkreślił, że choć kwestia uchodźców żywo dotyka moralności i nauczania Kościoła, to „nie da się też ukryć, że jest to temat polityczny. I nie da się mówić o tej sprawie wyłączając kontekst polityczny”.

Biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej podkreślił, że pomoc uchodźcom musi odbywać się na wielu płaszczyznach, zaczynając od polityki państwowej przez samorządową aż po organizacje pozarządowe, do których w tym aspekcie zaliczają się także Kościoły. Według niego nie powinno się tej hierarchii naruszać, gdyż może to wyrządzić szkody. Problemem jest dziś jednak polityczne weto dla przyjmowania uchodźców ze strony rządzących: – Politycznie temat ten został w ten sposób rozegrany, że lęk stał się dominującym argumentem. Nie przyjeżdżając do Polski, terroryści odnieśli sukces. Zostaliśmy sterroryzowani strachem – mówił bp Zadarko.

Na dodatek Polska obecnie nie prowadzi polityki migracyjnej. Dotychczas działający schemat wygasł, a pracę nad nowym dopiero się zaczynają. – Eksperci twierdzą, że przygotowanie takiego dokumentu to kwestia dwóch-trzech lat – powiedział bp Zadarko.

Delegat episkopatu ds. imigrantów skrytykował język debaty medialnej: – Bardzo chciałbym, aby ci, którzy tak często komentują sprawę kryzysu uchodźczego w mediach, przeczytali dokument «Przyjęcie Chrystusa w uchodźcach i przymusowo przesiedlonych» przygotowany przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżujących.

Argumentował, że dokument ten porusza nie tylko aspekt teologiczno-duszpasterski, ale stanowi też wiarygodne źródło wiedzy na temat sposobu integracji uchodźców. Biskup wyraził rozczarowanie postawą niektórych mediów katolickich: – W Radiu Maryja i TV Trwam słyszę przede wszystkim przedstawianie tematu po linii bieżącej ekipy rządzącej.

Bp Zadarko przypomniał, że migranci, którzy trafią do Polski, mają obowiązek nauki naszej kultury i języka. Jeśli nie chcą, to mamy prawo ich stąd wyprosić.

Ochojska: Polska może wpuszczać w sposób bezpieczny i zorganizowany

Prezeska Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska podkreślała, że przyjęcie uchodźców jest wartością samą w sobie. – Jest to okazja do wyrażenia solidarności, a mówiąc językiem religijnym – miłosierdzia. Uchodźcy pozwalają nam praktykować wartości chrześcijańskie. Różnorodność jest wartością naszego świata. Zamykanie się jest stratą okazji do poznania bogactwa różnorodności naszej planety. Uchodźcy i migranci, którym my mamy pomóc, mogą pomóc również nam rozwiązać problemy społeczne. Warunkiem jest dobra integracja.

Prezeska PAH odniosła się do swojego doświadczenia w pracy z uchodźcami. Mówiła o ich wdzięczności za okazaną pomoc i chęci do poprawiania jakości życia społeczeństwa, w którym żyją. Ochojska szczególnie mocno podkreślała, że obecny kryzys migracyjny jest dla Polski wielką szansą na mądre podejście do polityki migracyjnej, od której nie ma odwrotu: – Problemy z integracją imigrantów w społeczeństwach zachodnich wynikały z tego, że robiono to szybko i bez pomysłu. Dziś Polska może wpuścić do siebie uchodźców i imigrantów w sposób bezpieczny i zorganizowany. Ludzie w obozach w Grecji są prześwietleni przez służby włoskie, UNHCR i mogą być prześwietleni przez służby polskie.

Wielka odpowiedzialność ciąży na samorządach, które mogą przygotować lokalne społeczności na przyjęcie uchodźców. Wzorcowy w tym aspekcie może być przykład Gdańska. – Wbrew pozorom, w Polsce jest wiele osób i instytucji gotowych pomóc – przekonywała Ochojska.

Przy okazji prezeska PAH wyraziła dezaprobatę dla działań krajów zachodnich, które udzielają pomocy humanitarnej Afryce. Podała przykład kraju, do którego trafiły wielkie transporty mleka i zabiły lokalny rynek. Powiedziała, że polskie wojsko wysłało do Afganistanu łopaty, czyli narzędzie, którego się tam nie używa. – Rynek pragnie się pozbyć przede wszystkim nadwyżek – skwitowała.

Titaniec: Nie wystarczy pomagać na miejscu

Kierowniczka działu projektów zagranicznych Caritas Polska Marta Titaniec opowiedziała o doświadczeniach z pobytu w Aleppo na przełomie lutego i marca tego roku. W tym zniszczonym przez wojnę syryjskim mieście Caritas Polska prowadzi program „Rodzina Rodzinie”, który obecnie utrzymuje niemal wszystkie chrześcijańskie rodziny Aleppo, jak również liczne muzułmańskie.

Titaniec opowiadała o Syrii z perspektywy mieszkańców tego kraju. Przywołała statystyki, które pokazują skalę ich tragedii: – W 2010 roku w Syrii mieszkały 22 miliony osób. W wyniku wojny swoje domy musiało opuścić 15 milionów, z których 5 milionów wyjechało z kraju. 13,5 miliona osób potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej.

Według wyliczeń Komisji Europejskiej, aby kraj powrócił do stanu sprzed wojny, będzie potrzebował wzrostu ekonomicznego na poziomie 5 proc. PKB w skali roku przez 30 lat.

Od marca w Aleppo niewiele się zmieniło: – Może poza tym, że nie słychać już strzałów. Od dwóch lat w mieście nie ma prądu i bieżącej wody. Problemem jest brak pracy i niskie zarobki. Aby wyżywić osobę na poziomie 1930 kalorii dziennie, potrzeba ok. 500 zł miesięcznie. Niestety, średnia pensja wynosi ok. 60 dol. amerykańskich, czyli ok. 230 zł – mówia Titaniec.

Przestrzegała przed propozycjami pomagania wyłącznie na miejscu, w Syrii: – Wiele osób, które spotkaliśmy w marcu, dziś już nie żyje, bo na miejscu nie udało się im pomóc.

Konferencja Episkopatu Polski we współpracy z Caritas Polska zaproponowała politykom dwa programy pomocowe: – Pierwszym jest program „Rodzina rodzinie”, a drugim korytarze humanitarne, które zainicjowała Wspólnota Sant’Egidio we Włoszech. Na realizację tej drugiej propozycji wciąż czekamy, jesteśmy w gotowości – mówiła Titaniec. Zapewniła, że program korytarzy humanitarnych jest bezpieczny dla wszystkich zainteresowanych stron.