Zebraliśmy wypowiedzi biskupów z okazji Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski: Świat niewiary to także nasz świat

Podążając w procesji Bożego Ciała, dajemy wyraz tej wierze, która została nam przekazana – począwszy od czasów biskupa Jordana – przez ten wielki ponad tysiącletni łańcuch dziejów Kościoła w naszej Ojczyźnie. Jesteśmy integralną częścią tego ciągu dziejów, i podobnie jak nasi przodkowie tak i my chcemy przekazywać dalej tę wiarę, „aby świat uwierzył”.

[Niewierzący] nie tylko nie poznają Prawdy w sensie intelektualnym, ale przede wszystkim nie doświadczają Jej. Nie widzą ani nie znają Ducha Prawdy. Sprzeciwiają się Bogu i nienawidzą Chrystusa.

Świat niewiary to nie jest wyłącznie świat ateizmu, czy bałwochwalstwa. Jest to także nasz świat, świat ludzi wierzących, którzy pogrążeni są w złu.

Przypominanie o tych sprawach jest dzisiaj konieczne także z powodu kryzysu prawdy, jaki przeżywamy. We współczesnej kulturze często występuje tendencja do przyjmowania za jedyną prawdę tej, która jest związana z techniką i nauką. Prawdziwe – uważamy – jest tylko to, co człowiek potraf doświadczyć i zmierzyć. Tylko to, co jest widzialne i dotykalne.

Dzisiaj wydaje się, że jedyną prawdą pewną jest tzw. prawda naukowa, którą możemy się podzielić z innymi. Tymczasem wiedza naukowa, choć niezwykle ważna dla życia człowieka, sama w sobie nie wystarcza. Potrzebujemy nie tylko chleba materialnego, ale także miłości, sensu, nadziei, solidnego fundamentu, które pomogłyby nam żyć z sensem także w czasach kryzysu, w ciemnościach, w trudnościach związanych z codziennymi problemami. A to właśnie daje nam wiara.

Wiara nie jest zwykłą intelektualną zgodą człowieka na szczególne prawdy dotyczące Boga. Ona jest aktem, przez który – w sposób wolny – powierzam się Bogu, który mnie kocha. Na Krzyżu Jezus z Nazaretu, Syn Boży ukazuje nam, jak daleko posuwa się ta miłość – aż do daru z siebie, aż do całkowitej ofiary. Wiara jest uwierzeniem w tę miłość Boga, która nie słabnie w obliczu niegodziwości człowieka, w obliczu zła i śmierci, ale jest zdolna do przekształcania wszelkiej formy zniewolenia, dając możliwość zbawienia.

Abp Wojciech Polak, prymas Polski: Eucharystia nikogo nie wyklucza

Eucharystia zawiera naprawdę wszystko, co jest życiem człowieka i jego zbawieniem. W Niej jest wszystko, co nam jest naprawdę w życiu potrzebne. Ona jest przecież darem przekraczającym nasze najśmielsze oczekiwania i pragnienia. Eucharystia jest także sercem naszego życia wiary. Jest sercem, które nas ożywia. Jest sercem, które napełnia nas radością. Jest sercem, które prawdziwie łączy. Eucharystia jest więc sakramentem jedności. Sakrament ten nikogo nie wyklucza.

Nie niesiemy w monstrancji jakiejś magicznej mocy, reklamowanego produktu, który będzie panaceum na wszelkie trudne sytuacje i ludzkie problemy. Niesiemy Boga, którego obecność pod postacią chleba – a więc także obecność w nas, gdy Go przyjmujemy – jest nie tylko wielką łaską i darem, ale również ogromnym zobowiązaniem, by teraz poprzez życie i wiarę ukazywać Go innym.

Czy więc my, przez naszą obecność i nasze życie, jesteśmy tymi, którzy mówią i ukazują innym obecność Jezusa? Czy Jego moc, Jego miłość, Jego przebaczenie, Jego łaska, Jego otwarcie na drugiego człowieka, Jego wyjście do biednych i ubogich, do odtrąconych przez ludzi, do uchodźców i przybyszów, jest teraz również i naszą postawą? On żyje w nas, a my z Nim i przez Niego. Czy jednak żyjemy tak, jak On?

Kard. Kazimierz Nycz: Zaczynajmy od przygarniania z ulicy

Chcemy być Kościołem dla wszystkich ludzi dobrej woli, zwłaszcza gdy przychodzą pokusy osłabienia jedności, bądź niebezpieczeństwa podziałów i wykluczenia.

Słowa Jezusa: „aby byli jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty mnie posłał” to też jest misja, z jaką Bóg nas posyła dziś na ulicę. Procesja do Pana, procesja z Panem, jest równocześnie procesją ku sobie nawzajem. Aby w takiej procesji ku sobie nawzajem uczestniczyć szczerze, potrzeba pokonywać uprzedzenia, ograniczenia, wszelkie blokady i zawsze iść za Nim i z Nim.

Jezuita Karl Rahner pisał: „Poprzez procesję Bożego Ciała mówimy sobie, że jesteśmy pielgrzymami, którzy nie mają tutaj trwałego miejsca. Procesja jest świętym ruchem ludzi, rzeczywiście ze sobą związanych, łagodną falą spokoju i majestatu, pochodem z kornie złożonymi dłońmi, a nie gorzko zaciśniętymi pięściami. Pochodem, który nikomu nie zagraża, nikogo nie wyklucza i błogosławi nawet tym, co stoją zdziwieni i patrzą, niczego nie pojmując. Jest to ruch, co niesie ze sobą wszystko, co święte i wieczne, który ma w sobie pokój i jedność. A idzie z nimi Pan dziejów”.

Ewangelie czytane i rozważane przy każdym ołtarzu pomagają nam zrozumieć istotę kultu Eucharystii, wręcz istotę chrześcijaństwa, której nie można zamknąć tylko w oderwanej od życia pobożności. Do tej istoty należy misja, ewangelizacja, świadectwo. Do tej istoty należy życie chrześcijańskie w duchu Ewangelii i udział w przemianie świata, zawsze rozpoczynanej od siebie. To dlatego w procesji wchodzimy w środek codziennego życia człowieka i w środek ludzkich problemów. Mocnym symbolem tej obecności w środku ludzkich spraw są tegoroczne ołtarze, z tłem różnych monstrancji używanych przez wieki w Kościele i na Boże Ciało. Przecież nie chodzi tylko o promowanie sztuki sakralnej, ale o pokazanie jak Chrystus w Eucharystii towarzyszy Kościołowi w czasach dawnych, ale też kapłanom w obozie koncentracyjnym w Dachau oraz całkiem współcześnie.

Nie przez przypadek słyszymy podczas procesji ewangelię o rozmnożeniu chleba. Odczytujemy ją nie tylko jako zapowiedź Eucharystii, ale konkretne zaproszenie do dzielenia się chlebem z tymi, którzy go nie mają, bądź mają go znacząco mniej niż my. Chleb, tak jak to rozumiał patron roku św. brat Albert, kiedy mówił: „trzeba być dobrym jak chleb”, jest symbolem tego, co mamy do zrobienia jako uczniowie Chrystusa. On, św. brat Albert, podobnie jak inni, Matka Teresa z Kalkuty, nie zaczynali od ewangelizacji i praktyk pobożnych. Zaczynali od przygarniania z ulicy, od im dania chleba, schronienia, szukania dróg powrotu do społeczeństwa. To była skuteczna droga przywracania godności, a także droga ewangelizacji.

Abp Henryk Hoser: Profanacja ewangelii jest faktem codziennym

Wiara, religia to nie jest tylko sprawa prywatna, która celebrujemy przy zamkniętych drzwiach swoich wewnętrznych pomieszczeń, ale to jest również fakt publiczny; to jest również element, który kształtuje i powinien kształtować społeczeństwo.

Nikt od stołu Bożego nie powinien odchodzić głodny. Eucharystia jest największym skarbem Kościoła. Spożywanie tego chleba jest gwarancją życia wiecznego; bez niego życia wiecznego osiągnąć nie sposób.

Warto sobie uświadomić, jak bardzo jesteśmy w oddaleniu od właśnie tej prawdy, która ma nas budować, a nie rujnować; że kłamstwo stało się faktem społecznym coraz bardziej zajmującym przestrzeń naszą duchową, jak również umysłową.

Kłamstwa używa się bardzo świadomie, jest ono perfidne, ubrane często w pozory prawdy. Poprawność polityczna należy również jakże często do kłamliwych postaw, które musimy rozpoznać na czas, by jej nie ulegać i za nią nie iść. W przestrzeń medialną wpuszczane są fałszywe wiadomości po to, żeby stały się narzędziem walki, najczęściej walki o władzę i pieniądze.

Nic zatem dziwnego, że Kościół broni Eucharystii, broni przed świętokradztwem, broni przed profanacją. Ta obrona jest konieczna dlatego, że świętokradztwo, profanacja ewangelii jest faktem codziennym; jest faktem również publicznym; jest faktem podtrzymywanym przez pewne nurty. Nie sposób nie wspomnieć o obrazoburczych, profanacyjnych sztukach teatralnych, które stały się ostatnio modne.

Kultura areligijna jest kulturą zanikową, jest kulturą marnienia i podlenia; i to historia nam już niejednokrotnie udowodniła.

Musimy z tym walczyć, gdyż kłamstwo jest m.in. uderzeniem w jedność narodu. Nie dziwmy się, że jesteśmy świadkami, często bezsilnymi, takiego teatru kłamstw, histerycznych coraz bardziej, które nas bulwersują i które nie dają nam drugiej ważnej, potrzebnej cechy społecznej, jaką jest zaufanie.

Tracimy zaufanie między sobą; do tych, którzy występują na scenie publicznej; którzy odgrywają różne sztuki; którzy powodują teatralizację naszego życia i którzy lekceważą prawdę, lekceważą człowieka, jego godność; depczą to, co jest najwyższe i ściągają na bardzo niskie poziomy.

Abp Marek Jędraszewski: Niedziela Boża i nasza

Nie wolno nam lekceważyć trzeciego przykazania Dekalogu, które nakazuje „Dzień święty święcić”. Jest to sprawa, która dotyczy nie tylko osób wierzących, ale całego naszego społeczeństwa. Chodzi bowiem o to, aby w imię solidaryzmu społecznego wszystkim zapewnić możliwość niedzielnego odpoczynku, który pozwala na godne przeżycie niedzieli w kręgach rodzinnych i przyjacielskich. Wiele dzieci cierpi z tego powodu, że ich rodzice nie mają dla nich czasu nawet w świąteczne dni.

Podejmując to ważne zagadnienie, pragniemy z całą mocą przyłączyć się dzisiaj do tych wielorakich głosów, które jednoczącą się we wspólnym wołaniu: „Niedziela Boża i nasza”. Niedziela będzie naprawdę nasza, jeśli – jako ludzie wierzący – uczynimy wszystko, aby przede wszystkim była ona Boża.

Musimy być i czuć się odpowiedzialnymi za życie każdego człowieka – w tym za życie dzieci jeszcze nienarodzonych, które żyją pod sercami swych matek i które oczekują przede wszystkim od nich serca przepełnionego miłością. Odnosi się to także do tych dzieci, które są dotknięte biologicznymi wadami. W imię eugeniki nie wolno nikogo pozbawiać życia! To sprawa nie tylko wrażliwości społecznej, ale państwa, które musi jednoznacznie stanąć w ich obronie, a rodziców tych dzieci wspierać w ich trudach rodzicielskich i wychowawczych.

Abp Wiktor Skworc: Zaproszenie – również do migrantów i uchodźców

W liturgii uroczystości Ciała i Krwi Pańskiej wyraża się sposób istnienia, relacja Kościoła do świata. Procesja Bożego Ciała to nie widowisko, nie manifestacja, a ręka Kościoła z chlebem na dłoni, wyciągnięta do wszystkich, zaproszenie skierowane do każdego człowieka, do migrantów i uchodźców również.

Każdy musi się przyczyniać do rozwoju dojrzałej kultury otwartości, która ma na uwadze jednakową godność każdej osoby i należytą solidarność z najsłabszymi, domaga się uznania podstawowych praw każdego migranta. Do władz publicznych należy sprawowanie kontroli nad ruchami migracyjnymi, z uwzględnieniem wymogów dobra wspólnego. Przyjmowanie migrantów winno zawsze odbywać się w poszanowaniu prawa, a zatem – gdy to konieczne – towarzyszyć mu ma stanowcze tłumienie nadużyć.