Po kilkudziesięciu latach macewy wróciły na swoje właściwe miejsce. Już nie służą za płyty chodnikowe.

Historia, jakich w Polsce wiele… Remontując swój dom, Tadeusz Samul z Otwocka ze zdziwieniem zauważył, że kilka olbrzymich kamiennych płyt ułożonych wokół budynku to żydowskie kamienie nagrobne. Musiał je tu przed laty umieścić poprzedni właściciel tego terenu, a najprawdopodobniej pochodzą z umieszczonego w lesie cmentarza w Anielinie pod Otwockiem.

Takie odkrycia nie należą do rzadkości w polskich miejscowościach, w których Żydzi stanowili znaczącą liczbę mieszkańców. Niemcy wymordowali 90 procent polskich Żydów. Spośród nielicznych ocalałych z Zagłady, którzy wrócili do rodzinnych miasteczek, 90 procent nie mogło odnaleźć się w tak zmienionych swoich małych ojczyznach – i wyjechało. Wtedy niektórzy mieszkańcy uznali, że skoro Żydów już praktycznie nie ma, to również i żydowskie kamienie nagrobne nikomu już nie są potrzebne. A przecież znakomicie nadawały się na materiał budowlany: łatwo dostępne, duże, solidnie wykonane, powinny długo wytrzymać, a przede wszystkim darmowe… Trzeba się tylko było mocno namęczyć, bo okropnie były ciężkie.

I w ten sposób macewy upamiętniające zmarłych żydowskich mieszkańców mogły rzeczywiście przez długie lata „pożytecznie” służyć innym, żywym mieszkańcom – tyle że już nie Żydom i już nie do upamiętnienia, lecz jako płyty chodnikowe (albo jako wzmocnienie fundamentów budynku, albo do budowy drogi, albo…). Z czasem zanikała pamięć, skąd płyty pochodzą (czym się tu zresztą chwalić?), więc kolejne pokolenia, zwłaszcza nowych właścicieli, mogły nawet nie wiedzieć, po czym stąpają.

Przewożenie macew na cmentarz żydowski w Anielinie

Przewożenie macew na cmentarz żydowski w Anielinie. Fot. Sebastian Rakowski

Ale co zrobić z macewami, gdy już się je odkryje jako element chodnika na swoim podwórku? Sumienie raczej nie pozwala już po nich chodzić, bo to jakby deptać po pamięci drugiego człowieka, nawet kompletnie nieznanego, nawet całkowicie „innego”. Niektórzy jednak ten głos sumienia zagłuszają – bo przecież oni sami nie są temu winni, bo to nie oni te płyty ułożyli, bo już kilkadziesiąt lat minęło i „nikomu to nie przeszkadzało”, bo za nowy chodnik trzeba będzie zapłacić, bo…

Hanna i Tadeusz Samulowie sumienia nie zagłuszali. Popękane już macewy wyjęto z chodnika i złożono na działce. Tadeusz zaczął dopytywać, co można z nimi dalej zrobić. Wkrótce Krzysztof Bielawski z portalu Wirtualny Sztetl przełożył na polski napisy z trzech kamieni.

Na pierwszym z nich można przeczytać: „Awraham Josef syn Cwi Icchaka błogosławionej pamięci Zylbersztajn z Sobolewa, odszedł 22 tamuz 677 w wieku 59 lat. Niech dusza jego będzie związana w wieniec życia wiecznego”. Wspomniana data 22 tamuz [5]677 r. to 12 lipca 1917 r. Wzmianka o miejscu pochodzenia sugeruje, że ten człowiek leczył się w Otwocku i tu zmarł. Przedwojenny Otwock był znanym ośrodkiem leczenia gruźlicy i chorób płuc, przyjeżdżało więc do tutejszych sanatoriów wielu pacjentów (w większości żydowskich) z różnych stron Polski i Europy. Często ci, którzy nie przeżyli, byli chowani na miejscowym cmentarzu.

Kolejna macewa stała na grobie Miriam córki Szlomo, żony Mordechaja Messinga, zm. 1 nisan 5686 r. (16 marca 1926 r.). Niewykluczone, że mogła być krewną słynnego jasnowidza Wolfa Messinga z Góry Kalwarii.

Trzecia macewa to nagrobek Iski Fajgi, córki rabina Chaima Icchaka Płockiego z Turku, syna znanego rabina Meira Dana Płockiego, przewodniczącego sądu rabinicznego w Ostrowi Mazowieckiej, autora m.in. zbioru komentarzy do Pięcioksięgu zatytułowanego „Kli Chemda”. Iska Fajga zmarła 14 października 1938 r.

Macewy przewiezione na cmentarz żydowski w Anielinie

Macewy przewiezione na cmentarz żydowski w Anielinie. Fot. Sebastian Rakowski

Kilka dni temu – dzięki współpracy Muzeum Ziemi Otwockiej oraz Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich – macewy (oraz dodatkowe płyty z piaskowca i odłamki kamieni wyraźnie tego samego pochodzenia) trafiły z powrotem na cmentarz w anielińskim lesie, tuż za granicami Otwocka. Złożyliśmy je w pustym narożniku cmentarza. Być może właśnie stamtąd je wykopano, bo ten narożnik leży akurat najbliżej drogi z miasta. Po kilkudziesięciu latach macewy wróciły na właściwe miejsce.

Niby nic to wielkiego, prosty wymóg sprawiedliwości – a przecież…

Internetowy katalog cmentarza w Anielinie jest dostępny tutaj.