Jak zmieniło się w ostatnich latach rozumienie małżeństwa w krajach cywilizacji zachodniej?

Krótka historia zmian w prawie

Prawna definicja małżeństwa, odróżnienie go od związków partnerskich, a zwłaszcza status związków homoseksualnych — to kwestie wywołujące gorące dyskusje w świecie w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Zacznijmy od ostatnich wydarzeń.

3 listopada 2009 r. w amerykańskim stanie Maine odbyło się referendum w sprawie uchylenia uchwalonej przez parlament stanowy ustawy zmieniającej prawną definicję małżeństwa. Pytanie w referendum brzmiało: „Czy chcesz odrzucić nowe prawo, które pozwala parom tej samej płci zawierać małżeństwo oraz zezwala jednostkom i grupom religijnym na odmowę celebrowania takich małżeństw?”. W głosowaniu zwyciężyli zwolennicy zarezerwowania pojęcia małżeństwo dla związku kobiety i mężczyzny, stosunkiem głosów 52,9 do 47,1%.

Kilkanaście dni wcześniej, 22 października, Synod luterańskiego Kościoła w Szwecji postanowił oficjalnie błogosławić śluby par homoseksualnych — to wynik dostosowania się do prawa cywilnego, które od maja br. zezwala Szwedom na zawieranie związku małżeńskiego przez osoby tej samej płci. Szwedzka Federacja Praw Lesbijek, Gejów i Transseksualistów skrytykowała jednak Synod ze względu na zapis zezwalający pastorom na odmowę udzielenia ślubu parze homoseksualnej, choć w takiej sytuacji Kościół ma wskazać nowego celebransa.

Tego samego dnia w Niemczech Trybunał Konstytucyjny orzekł, że homoseksualnym związkom partnerskim powinny przysługiwać przywileje emerytalne takie same, jakimi cieszą się małżeństwa.

Z kolei 31 lipca br. portugalski Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, w którym odrzucił możliwość zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci. Trybunał uznał takie rozwiązanie za sprzeczne z konstytucją, która określa małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Teresa Pires i Helena Paixao, które tworzą parę od 2003 r., chciały zawrzeć cywilny związek małżeński. Po otrzymaniu odmowy, zamierzają zaskarżyć wyrok do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Eurodeputowana ze Słowacji, Anna Záborská, podczas I Katolickich Dni Społecznych dla Europy, 9 października 2009 r. w Gdańsku, przestrzegała, że wraz z Traktatem Lizbońskim zacznie obowiązywać w krajach Unii Europejskiej Karta Praw Podstawowych, w której — podkreślała — brak definicji rodziny, co może być furtką do przyznania związkom homoseksualnym równych praw z małżeństwami. Tę możliwość podkreśla też — ale jako szansę — felietonistka „Wysokich obcasów” Kinga Dunin.

Dwie dekady po wprowadzeniu pierwszych rozwiązań prawnych, które umożliwiły parom homoseksualnym zawieranie partnerskich związków cywilnych, w niektórych krajach związki osób tej samej płci zostały już faktycznie zrównane z małżeństwem i otrzymały prawny status małżeństwa. A jeszcze 20 lat temu za małżeństwo w świetle prawa uznawano wyłącznie związek kobiety i mężczyzny.

Związki partnerskie

W 1987 r. Szwecja — jako pierwszy kraj — nadała prawny status konkubinatom par, niezależnie od płci partnerów. Środowiska homoseksualne od lat siedemdziesiątych zabiegały tam o możliwość usankcjonowania związków jednopłciowych. W efekcie uzyskały możliwość korzystania z przepisów stworzonych wcześniej dla par heteroseksualnych żyjących w związkach niemałżeńskich.

Przełom nastąpił w roku 1989 — Dania umożliwiła rejestrowanie homoseksualnych związków partnerskich. W ratuszu w Kopenhadze dokumenty podpisali Axel i Eigill, homoseksualiści żyjący razem od 40 lat. Było to pierwsze na świecie partnerstwo homoseksualne zarejestrowane w urzędzie stanu cywilnego. W ślad za Duńczykami poszli ustawodawcy innych krajów europejskich. Cywilne związki partnerskie — dostępne także dla osób tej samej płci — wprowadziły następnie: Norwegia (1993), Szwecja (1995), Islandia (1996), Belgia, Holandia (1998), Francja (1999), Niemcy, Portugalia (2001), Finlandia (2002), Wielka Brytania (2004), Andora, Słowenia (2005), Szwajcaria (2007), Irlandia, Węgry (2009), Austria (wchodzi w życie od 2010).

Od 2006 r. homoseksualiści mogą zawierać w świetle prawa związki cywilne w Czechach, gdzie bezwyznaniowość deklaruje ponad połowa obywateli. Dyskusje trwały tam od 1998 r. Opinia publiczna popierała projekt, jednak politycy pięciokrotnie go odrzucali. W grudniu 2005 r. odpowiednią ustawę przegłosowała izba poselska; nie zablokował jej także Senat z prawicową większością. W lutym następnego roku ustawę zawetował prezydent. Vaclav Klaus oświadczył, że w proponowanym kształcie ustawa zrównuje związki homoseksualne z małżeństwem, co stanowi złamanie wartości podstawowych, na których opiera się czeskie społeczeństwo. Jednak w marcu weto prezydenta zostało odrzucone minimalną wymaganą większością głosów.

Zmiana definicji małżeństwa

Nadanie prawnego statusu homoseksualnym związkom partnerskim to jednak nie to samo co zmiana definicji małżeństwa poprzez zrównanie w ustawodawstwie związków osób tej samej płci z prawami przysługującymi do tej pory wyłącznie małżeństwom. Czasem pozostają pewne różnice, ale nie są one duże, zazwyczaj wiążą się z możliwością adopcji dzieci.

Tym razem w historii jako pierwsza zapisała się Holandia, umożliwiając zawieranie małżeństw przez osoby tej samej płci od 2001 r. z przywilejami niemal identycznymi, jak te przysługujące małżeństwom kobiety i mężczyzny (różnica dotyczyła zakazu adoptowania dzieci z zagranicy). W kolejnym roku taka sama zmiana dokonała się w Belgii. Podobne prawo wprowadzono następnie w Islandii, Norwegii i Szwecji. Poza Europą — w Kanadzie, RPA oraz w kilku stanach USA.

Ciekawy był przypadek Hiszpanii. Wprowadzono tam małżeństwo osób tej samej płci bez wcześniejszych ogólnokrajowych regulacji dotyczących homoseksualnych związków partnerskich. Działo się to w 2005 r., jako symboliczny akt pod nowymi socjalistycznymi rządami premiera Luisa Zapatero. Do marca 2004 r. rządzili tam konserwatyści, za katolików uznaje się trzy czwarte społeczeństwa hiszpańskiego, ale socjologowie podkreślają odrzucanie przez Hiszpanów religii jako źródła podejmowanych decyzji życiowych. Sondaże wskazywały na poparcie dla nowej ustawy na poziomie 60-70 proc. społeczeństwa.

W mediach hiszpańskich toczyła się gorąca dyskusja. Przeciw projektowi stanowczo opowiadał się Kościół katolicki i opozycja polityczna. W Madrycie odbyła się kilkusettysięczna uliczna demonstracja przeciwników, a Forum na rzecz Rodziny przedstawiło parlamentowi petycję przeciw ustawie z 600 tysiącami podpisów. 30 czerwca 2005 r. ustawę przyjęto w parlamencie 187 głosami „za” do 147 „przeciw”, co było równoznaczne z obaleniem wcześniejszego weta senatu. „Nie jesteśmy pierwsi, ale jestem pewien, że nie będziemy ostatni — przekonywał Zapatero. — Po nas zrobi to samo wiele innych krajów, którymi kierować będą dwie siły niedające się powstrzymać: wolność i równość”. Opozycjonistka Any Torme określiła ustawę jako cyniczną i oportunistyczną. Przywódca konserwatystów Mariano Rajoy zarzucił premierowi doprowadzenie do istotnych podziałów w społeczeństwie, czego można było uniknąć, dyskutując o ustanowieniu nie małżeństw, a związków partnerskich niezależnie od płci.

Hiszpania ma być jednak tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę — przekonują zwolennicy związków cywilnych osób tej samej płci — że liczba katolików w danym kraju jest odwrotnie proporcjonalna do prawnej zgody na nadawanie prawnego statusu związkom homoseksualnym. Przykładem jest tu Polska. We Włoszech brak wprawdzie ogólnokrajowego rozstrzygnięcia w tej kwestii, jednak na poziomie administracji niektórych regionów funkcjonuje prawo zezwalające na zawieranie cywilnego związku partnerskiego przez homoseksualistów. Z kolei tradycyjnie katolicka Irlandia 26 czerwca br. przyjęła ustawę o partnerskich związkach osób tej samej płci przy wysokim poparciu społecznym projektu.

Szczególnym przypadkiem są Stany Zjednoczone. Tam środowiska homoseksualne przyjęły strategię zmiany ustawodawstwa w poszczególnych stanach. W reakcji na te działania skutecznie zorganizowały się lokalne grupy konserwatywne. Obecnie w USA panuje duże zamieszanie. W większości stanów wprowadzono do konstytucji stanowych poprawki definiujące małżeństwo jako związek jednego mężczyzny i jednej kobiety. W niektórych jednak zakaz zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci uznawany jest za sprzeczny z konstytucją. Absolutna większość stanów nie uznaje na swoim terenie małżeństw homoseksualnych zawartych w innym stanie. A na dodatek są też sytuacje, gdy przez pewien czas zawieranie małżeństw przez homoseksualistów było legalne, a później zostało ponownie zakazane — bez unieważnienia związków dotychczas zarejestrowanych.

Najciekawszym przypadkiem jest Kalifornia, gdzie najpierw małżeństwa homoseksualne zostały wprowadzone (15 maja 2008 r.) na mocy orzeczenia stanowego Sądu Najwyższego. Kalifornia nie wymagała, by pary homoseksualne, które chcą wziąć ślub na jej terenie, były mieszkańcami tego stanu. Spodziewano się zatem istnych pielgrzymek homoseksualistów z całego kraju. Prawo weszło w życie miesiąc po uchwaleniu. W ciągu pięciu miesięcy ślub wzięło 18 tysięcy par homoseksualnych. Wszystko jednak przerwało referendum, do którego udało się doprowadzić przeciwnikom nowego prawa. 19 listopada 2008 r. Kalifornijczycy wprowadzili do stanowej konstytucji poprawkę definiującą, że „tylko małżeństwo między mężczyzną a kobietą jest ważne i uznawane w Kalifornii”. Głosowało za nią 52,24% uprawnionych, przeciw — 47,76%. Decyzja referendum została podtrzymana w maju 2009 r. przez kalifornijski Sąd Najwyższy. Środowiska homoseksualne mają zamiar doprowadzić do ponownego referendum w roku 2010 lub 2012.

Interesująca jest obserwacja, że w USA wszystkie stany, które skutecznie doprowadziły do legalizacji małżeństw homoseksualnych — Massachusetts, Vermont, New Hampshire, Connecticut i Iowa — uczyniły to albo poprzez legislaturę stanową, albo przez precedensowe wyroki sądów lokalnych. Gdziekolwiek zaś odbyło się referendum stanowe w sprawie definicji małżeństwa — wszędzie (dotychczas 31 stanów, w tym ostatnio, wspomniane na początku, Maine) zwyciężali zwolennicy małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

A w Polsce?

W naszym kraju ustawodawstwo nie przewiduje możliwości zawiązywania ważnych w świetle prawa związków osób tej samej płci. Co więcej, do pójścia o krok dalej, czyli wprowadzenia małżeństw homoseksualnych, konieczna byłaby zmiana konstytucji, w której małżeństwo zostało zdefiniowane jako związek mężczyzny i kobiety (art. 18).

W sierpniu 2003 r. prof. Maria Szyszkowska, senator SLD-UP, publicznie zaprezentowała projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich. Został on przygotowany w konsultacji z polskimi organizacjami gejowsko-lesbijskimi. W listopadzie tego samego roku tekst projektu — podpisany przez 36 posłów, głównie z SLD-UP — został złożony w Senacie. Do Sejmu wpłynął w grudniu 2004 r. jako senacka inicjatywa ustawodawcza. W czasie IV kadencji inicjatywie nie został nadany bieg legislacyjny; nie opracowano więc ostatecznej propozycji ustawy.

12 czerwca 2009 r. do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wpłynęła petycja domagająca się uchwalenia ustawy o zarejestrowanych związkach partnerskich dla osób homoseksualnych. Przygotowała ją Monika Czaplicka, studentka socjologii. Do końca października w serwisie Petycje.pl zebrano pod tym apelem niemal 5,5 tys. zweryfikowanych podpisów. Także w czerwcu tego roku powstała Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich, za której prace odpowiadają Yga Kostrzewa (Lambda Warszawa), Mariusz Kurc i Tomasz Szypuła (Kampania Przeciw Homofobii) oraz Krystian Legierski (Zieloni 2004). Inaugurację działalności stanowił list otwarty do premiera, a następnie pikieta, która odbyła się 14 lipca pod Sejmem z udziałem ok. 200 osób.

We wrześniu Stronnictwo Demokratyczne w swoim programie ogłosiło starania o uregulowanie statusu związków homoseksualnych, mówiąc jednak nie o związkach partnerskich, a o „przybraniu osoby bliskiej”. Rzecznik rządu Paweł Graś oświadczył niedawno: „Rząd w najbliższym czasie nie planuje prac nad ustawą o związkach partnerskich”.

Z lipcowego sondażu GfK Polonia dla „Rzeczpospolitej” wynika, że 62% Polaków jest przeciwnych legalizowaniu homoseksualnych związków partnerskich. Popiera je 25%. Gdy w pytaniu pojawiło się pojęcie „małżeństwo homoseksualne”, liczba przeciwników wzrosła do 75%, a zwolenników zmalała do 14%. Aż 87% Polaków jest przeciw adopcji dzieci przez pary homoseksualne, za jest zaledwie 5 proc.

Spór będzie trwał

Różnice między cywilnym rejestrowanym związkiem partnerskim a małżeństwem polegają na zakresie przysługujących osobom praw wynikających z danego statusu. Związki partnerskie są zazwyczaj formą prawnej regulacji przygotowaną dla nieformalnych związków męsko-damskich, a później dostępną także dla par osób tej samej płci. Prawne przywileje małżeńskie zaś zbudowane są zazwyczaj w oparciu o możliwość powołania na świat potomstwa, a więc tworzenia ciągłości pokoleniowej. Właśnie kwestia możliwości posiadania dzieci jest punktem krytycznym w publicznej debacie, dotyczącej przyznawania praw małżeńskich związkom osób tej samej płci.

W Czechach ranga związku partnerskiego jest znacznie niższa niż małżeństwa. Różnice polegają na tym, że partnerzy nie mogą korzystać z praw zarezerwowanych dla małżonków. Nie mogą więc przyjmować wspólnego nazwiska, posiadać wspólnego majątku ani korzystać z możliwości wspólnego opodatkowania. Mogą jednak wzajemnie dziedziczyć po sobie majątek oraz reprezentować się w niektórych sytuacjach. Ustawa nie przewiduje możliwości adoptowania dzieci. Potwierdza jednak prawo do wychowywania potomków z poprzednich związków, o ile „nie zostanie zagrożone zdrowie dziecka oraz jego rozwój cielesny, uczuciowy, umysłowy i moralny”. W takiej sytuacji prawo wręcz nakazuje, by partner rodzica dziecka brał czynny udział w wychowywaniu.

W Hiszpanii ustawa uznaje małżeństwa niezależnie od płci partnerów. Oznacza to, że osoby tej samej płci posiadają wszystkie przywileje należne do tej pory małżeństwom, w tym pełne prawa spadkowe, podatkowe czy dotyczące adopcji dzieci.

W Polsce projekt posłanki Szyszkowskiej w zaprezentowanej wersji przewidywał, że wraz z zawarciem rejestrowanego związku partnerskiego, osoby żyjące w takim związku miały uzyskiwać niektóre uprawnienia. W przeważającej części chodziło o przywileje o charakterze ekonomicznym, jak: prawo do dziedziczenia po zmarłym partnerze, prawo do korzystania z ubezpieczenia zdrowotnego dla członków rodziny, prawo do wspólnego opodatkowania się, prawo do świadczeń po zmarłym partnerze. Projekt nie przewidywał natomiast możliwości adopcji dzieci przez takie związki.

31 lipca 2003 r. w dokumencie „Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi” wypowiedziała się — przypominając nauczanie Kościoła — Kongregacja Nauki Wiary. „Zalegalizowanie związków homoseksualnych powodowałoby przysłonięcie niektórych fundamentalnych wartości moralnych i dewaluację instytucji małżeństwa” — napisano w dokumencie opublikowanym, kiedy szereg krajów uznawał już związki partnerskie homoseksualistów, a w Holandii i Belgii zatwierdzono małżeństwa osób tej samej płci, zaś w USA i Kanadzie toczyły się na ten temat dyskusje. Dokument podjął też sprawę adopcji i wychowywania dzieci przez pary homoseksualne:

„Jak pokazuje doświadczenie, brak dwubiegunowości płciowej stwarza przeszkody w normalnym rozwoju dzieci ewentualnie włączonych w takie związki. Brakuje im doświadczenia macierzyństwa albo ojcostwa. Włączenie dzieci do związków homoseksualnych na drodze adopcji oznacza w rzeczywistości dokonanie przemocy na tych dzieciach w tym sensie, że wykorzystuje się ich bezbronność dla włączenia ich w środowisko, które nie sprzyja ich pełnemu rozwojowi ludzkiemu.”

Te trzy wątki — ocena moralna, próba przewidzenia społecznych konsekwencji w makroskali oraz kwestia prawa do posiadania i wychowywania dzieci — najmocniej dzielą współczesne społeczeństwa w tej kwestii.

Istnieją jednak również wymiary, w których łatwiej o konkretne rozwiązania legislacyjne, a także społeczny kompromis i akceptację opinii publicznej. Zazwyczaj obrazują je ustawy dotyczące związków partnerskich. Jeśli chodzi o formalne rozwiązania, parom homoseksualnym zależy m.in. na tym, by posiadać podobne prawa i obowiązki, jakie mają związki heteroseksualne, np. w zakresie praw socjalnych, fiskalnych czy spadkowych. Zazwyczaj chodzi o wspólnotę majątkową partnerów, prawo do odwiedzin w szpitalu chorego partnera oraz informacji o stanie jego zdrowia, prawo do dokumentacji o stanie zdrowia partnera, prawo do decydowania co do dalszego leczenia partnera w przypadku ciężkiej choroby, prawo do odbioru korespondencji partnera, prawo do odbioru wynagrodzenia za pracę partnera, prawo do wspólnego opodatkowania partnerów, obowiązek alimentacyjny, prawo do renty bądź emerytury po zmarłym partnerze, prawo do dziedziczenia ustawowego po zmarłym, prawo do organizowania pochówku partnera.

Na poziomie rozwiązań prawnych rozstrzygane są zatem praktyczne problemy, brakuje jednak porozumienia na poziomie podstawowym, aksjologicznym. Konflikt wybucha z dużą siłą zawsze, gdy mowa o małżeństwach osób tej samej płci. Wówczas bowiem spierają się różne koncepcje człowieka, przy czym dla obu punktem wyjścia jest rozumienie miłości w relacjach międzyludzkich. Środowiska homoseksualne głośno zgłaszają dziś akces do małżeństwa jako relacji osób, w której poprzez miłość — w tym, w niektórych wypadkach, także miłość rodzicielską — realizuje się człowiek. Prawdziwa dyskusja jest więc wciąż przed nami.

W oparciu o (zmieniające się) doświadczenie zaledwie 20 lat nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na kilka pytań, które mają charakter zasadniczy dla definicji małżeństwa w przyszłości. Czy możliwa jest taka forma legalizacji związków partnerskich, która będzie je trwale odróżniała od małżeństwa kobiety i mężczyzny? Czy raczej każda forma legalizacji związków osób jednej płci uruchamia proces, który — niczym przewracające się kostki domina — prowadzić musi do wprowadzenia małżeństw homoseksualnych i rozmycia pojęcia „małżeństwo”? Czy mamy do czynienia z nieuchronną, ogólnoświatową tendencją do prawnego uznawania związków jednopłciowych, czy też możliwe jest odwrócenie tego trendu? Powiada się, że tendencje rozwoju kultury rodzą się w Kalifornii, ale która tendencja ostatecznie zwycięży w Kalifornii?