Geriatria potrzebuje większego zaangażowania państwa. Ale zorganizowanego i świadomego społeczeństwa również.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy kolejny raz z rzędu organizowała w tym roku zbiórkę na opiekę medyczną dla osób starszych, a konkretnie na sprzęt wykorzystywany na oddziałach geriatrycznych. Warto ten fakt wykorzystać jako punkt wyjścia do rozmowy o wyzwaniach tej gałęzi medycyny, której znaczenie w sposób nieuchronny będzie rosnąć. Polityka państwa wydaje się nie dość poważnie traktować to wyzwanie, choć to właśnie państwo ma kluczową – aczkolwiek nie wyłączną – rolę do odegrania.

Oddajmy jeszcze sprawiedliwość inicjatywie Jerzego Owsiaka, która bywa pomniejszana. Zdarzają się wręcz zarzuty, że WOŚP szkodzi publicznej służbie zdrowia i jej rozwijaniu. Jest odwrotnie, a pozytywny wpływ Orkiestry przejawia się przez uwrażliwienie opinii publicznej i przez bezpośrednie uzupełnienie zasobów rodzimej geriatrii.

Świadomość się zmienia na lepsze

Jeśli chodzi o miękkie oddziaływanie na świadomość (która z kolei może mieć bardzo materialne konsekwencje) pozwolę sobie zacytować fragment z mojej wymiany zdań z Barbarą Imiołczyk, dyrektor Centrum Spraw Społecznych przy Rzeczniku Praw Obywatelskich (instytucji również mocno zaangażowanej w rzecznictwo praw osób starszych). Imiołczyk stwierdziła: – Odkąd WOŚP ogłosiła zbiórkę na godną opiekę dla seniorów termin „geriatria” upowszechnił się również wśród seniorów. Obserwuję, jakie zmiany w świadomości ludzi zaszły w ciągu ostatnich pięciu lat zbiórki. Pięć lat temu trzeba było tłumaczyć, kto to jest geriatra. Teraz ludzie na spotkaniach w całej Polsce domagają się opieki geriatrycznej. Wiedzą, że mają do niej prawo. Bez tej świadomości, bez nacisku społecznego żadne zmiany systemowe nie nastąpią. Dzięki WOŚP powstały oddziały geriatryczne, których bez tej akcji by nie było. Owsiak stwarza warunki do debaty. Wywołuje temat, nagłaśnia. Ale nie zastąpi instytucji publicznych – mówiła dyrektor CSS.

„Pięć lat temu trzeba było tłumaczyć, kto to jest geriatra”

Mam niestety poczucie, że tej debaty trochę zabrakło. To znaczy, że WOŚP stwarza warunki, pretekst do rozmowy, która swym zakresem powinna wykraczać poza ocenę samej akcji, ale my z tej możliwości jako społeczeństwo – a zwłaszcza jako środowiska starające się współkształtować opinię publiczną – słabo korzystamy. Mówię zarówno o krytykach, jak i zwolennikach WOŚP. Nie chodzi nawet o jakąś fachową rozmowę w dniu organizowania zbiórki, ale w dniach, tygodniach, miesiącach po niej następujących można byłoby powiedzieć o potrzebach geriatrii znacznie więcej.

Wkład WOŚP wcale nie tak mały

Drugi rodzaj oddziaływania to bezpośrednie zasilenie oddziałów geriatrycznych (ale też na przykład placówek opieki długoterminowej w rodzaju zakładów opiekuńczo-leczniczych) w dodatkowe pieniądze na zakup sprzętu. Również ta rola bywa pomniejszana. Organiczni przeciwnicy Orkiestry – zwłaszcza z lewej strony – zestawiają liczby z których wynika, że to, co zbierze WOŚP, jest zaledwie mikrym ułamkiem tego, co udaje się zebrać i wydać za pośrednictwem Narodowego Funduszu Zdrowia. Wniosek z tego ma płynąć taki, że WOŚP jest kompletnie nieskutecznym i nieistotnym mechanizmem z punktu widzenia zaspokojenia potrzeb zdrowotnych.

Takie postawienie sprawy jest nie do końca uczciwe. Owszem, WOŚP zbiera niewiele w porównaniu z budżetem publicznej służby zdrowia. Jednak zaspokajanie podstawowych potrzeb zdrowotnych to obywatelskie prawo gwarantowane konstytucyjnie przez władzę państwową. Akcje charytatywne mają – i powinny mieć – rolę uzupełniającą. Warto dodać, że punktem odniesienia dla oceny akurat omawianej inicjatywy powinien być nie budżet NFZ, ale raczej nakłady na dziedziny, na które WOŚP organizuje zbiórki. Tu wkład tejże inicjatywy jest niemały. Zestawmy dane pochodzące z artykułu Karoliny Nowakowskiej w „Dzienniku Gazecie Prawnej”: „ W 2008 r. na finansowanie oddziałów geriatrycznych NFZ [przeznaczył] 31 539 740 zł, a w 2015 roku było to już 86 188 298 zł. Podobny trend dotyczy poradni geriatrycznych (…). W latach 2013-2016, realizując hasła godnej opieki medycznej dla seniorów, Fundacja WOŚP kupiła urządzenia za ponad 71 mln PLN, wspierając tym samym ponad 240 placówek zajmujących się leczeniem osób w podeszłym wieku (…). Widać, że nadal większość z NFZ, ale uzupełnienie w postaci wkładu ze strony WOŚP jest już zauważalne. Nieliczone w promilach czy pojedynczych procentach”. 

Podzielam wprawdzie opinię mojego redakcyjnego kolegi z czasopisma „Nowy Obywatel”, iż w zdrowym systemie społecznym sprzęt czy materiały lecznicze powinny być zagwarantowane przez państwo, a fundacje mogą ewentualnie zbierać na dodatkowe „atrakcje” podnoszące jakość życia pacjenta (np. słodycze, owoce, zabawki dla chorych dzieci czy analogiczne działania wobec dorosłych starszych pacjentów). Tak, też chciałbym, by tak było. Ale dopóki nie jest, nie gardźmy tym, co udaje się pozyskać pozapublicznymi kanałami (choć ostatecznie i tak to trafia do publicznego systemu, stając się jego integralną częścią), zabiegając jednocześnie o rozwój publicznej służby zdrowia.

Do czego zatem potrzebny sektor publiczny?

Przechodząc do roli państwa, źle jednak by było, gdybyśmy widzieli ją wyłącznie w kategoriach ilościowych, czyli wielkości nakładów. Państwo ma więcej zadań niż zapewnienie finansowania, choć to bez wątpienia fundament, od którego zależne jest funkcjonowanie systemu. Raport NIK z 2015 roku poświęcony opiece zdrowotnej nad starszymi wykazał wiele uchybień i braków – mamy jedną z najniższych w Europie liczbę geriatrów na osobę (z czego zresztą duża część nie pracuje w swojej specjalizacji, gdyż powstaje zbyt mało oddziałów). Dostęp jest ograniczony i – jak w przypadku wielu innych rodzajów świadczeń – zróżnicowany przestrzennie. Problemy są też natury jakościowej, wiążą się z niewystarczającym wykorzystaniem procedur całościowej oceny geriatrycznej, mającej zapewnić godziwy standard tego rodzaju diagnostyki, leczenia i opieki. Wciąż brakuje rozporządzenia określającego standardy w opiece geriatrycznej.

Państwo ma więcej zadań niż zapewnienie finansowania

Zaniedbania w obszarze geriatrii skutkują kosztami społecznymi i ekonomicznymi. Rodzime badania (przytoczone choćby we wspomnianym raporcie NIK) wykazały, że geriatria może zmniejszyć konieczność późniejszych rehospitalizacji, nieadekwatnego stosowania leków i tym samym podnieść stan zdrowia sędziwego pacjenta. A lepiej wyleczony pacjent – to mniejszy całościowy koszt dla służby zdrowia. Per saldo państwo (a więc i cała wspólnota) wyszłoby na plus. 

A co na to instytucje państwa?

Dobrze, że takie instytucje jak Rzecznik Praw i Obywatelskich czy Najwyższa Izba Kontroli to widzą. W przypadku RPO mamy do czynienia z rzadką na polskim gruncie ponadpolityczną ciągłość i wieloletnią tradycję zaangażowania w ochronę praw osób starszych. Świadczy o tym choćby pochodzący jeszcze z czasów kadencji śp. prof. Janusza Kochanowskiego raport o prawach osób starszych, w którym poświęcono uwagę temu, co dzieje się w służbie zdrowia. W tym duchu działała także prof. Irena Lipowicz, a obecnie robi to dr Adam Bodnar. Jeśli chodzi o NIK, to o zaangażowaniu w ten obszar świadczą choćby wspomniany raport kontrolny czy wydanie numeru tematycznego czasopisma „Kontrola Państwowa” pt. „Opieka medyczna nad osobami w podeszłym wieku u progu rewolucji demograficznej”.

Te konkretne materiały przytaczam nie bez kozery. Pokazują one jeszcze jedną funkcję państwa, niekiedy bagatelizowaną. Mianowicie budowanie i analizowanie wiedzy o wybranych politykach publicznych oraz stojących przed nimi wyzwaniach. To również ważne zadanie dla organów publicznych, bo sektor społeczny nie zawsze ma ku temu odpowiednie zasoby, a sektor prywatny niekoniecznie będzie tym zainteresowany.

Obecni decydenci na razie nie wykazują świadomości problemu. Rozwijanie geriatrii nie stanowi priorytetu dla nowego kierownictwa resortu zdrowia nawet w formie deklaracji. Co więcej, planowane zmiany – gdy chodzi o projekt z tzw. sieci szpitali – może wręcz stanowić (w opinii środowiska reprezentującego tę dziedzinę) zagrożenie dla tych nielicznych placówek i szpitali geriatrycznych, które już powstały. W projekcie rozporządzenia oddziały ani szpitale geriatryczne nie znalazły się na liście profili objętych siecią szpitali. Być może właśnie ten stan zagrożenia to szczególny moment, by jeszcze mocniej zaakcentować znaczenie tej dziedziny.

Warto na koniec przypomnieć, że choć ranga geriatrii wymagałaby podniesienia i państwo ma dużą rolę do odegrania w wymiarze finansowym, regulacyjnym, kontrolnym i uświadamiającym, bynajmniej nie wystarczy to, by opiekę zdrowotną dostosować do starzejącego się społeczeństwa. Coraz liczniejsze pokolenie osób starszych nadal będzie miało kontakt w ramach służby zdrowia z wieloma innymi specjalistami, z lekarzami POZ i pielęgniarkami. Czy służba zdrowia jest na to wystarczająco przygotowana? Czy jesteśmy przygotowani jako społeczeństwo? Zapewne nie. Warto to sobie uprzytomnić. WOŚP – która uświadamia potrzeby społeczne różnych grup, a przez to buduje społeczne więzi – daje nam cenną lekcję.