Jak informowaliśmy, kwartalnik „Więź” przyjął zaproszenie do objęcia patronatem medialnym kampanii społecznej „Przekażmy sobie znak pokoju”. Dlaczego w ten sposób włączamy się w tę akcję?

Odpowiedzi udzielają: redaktor naczelny Zbigniew Nosowski (w tekście) oraz Cezary Gawryś i Katarzyna Jabłońska (na filmie).

  1. „Więź” chętnie wspiera każdą inicjatywę na rzecz wzajemnego szacunku pomiędzy ludźmi, zwłaszcza takimi, którzy się w pewnych kwestiach istotnie różnią. Tak (między innymi) rozumiemy realizację przykazania miłości bliźniego.
    Bardzo chętnie wsparlibyśmy chociażby kampanię społeczną „Miłuj bliźniego swego, także wroga politycznego” z Antonim Macierewiczem i Stefanem Niesiołowskim w rolach głównych – gdyby komuś udało się do niej doprowadzić. Od lat jednak nie wydaje się możliwe, aby ci dwaj panowie (ongiś zresztą obaj współtworzyli Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe!) zgodzili się wziąć wspólnie udział w takim przedsięwzięciu.
  2. „Przekażmy sobie znak pokoju” to klasyczny przykład przedsięwzięcia „ponad podziałami”. Organizatorzy podkreślają, że celem kampanii nie jest zgłaszanie postulatów dotyczących zmian politycznych, prawnych czy doktrynalnych, lecz dialog i spotkanie z drugim człowiekiem ­­­­­­– a uczestnicy kampanii różnią się w wielu zasadniczych kwestiach.
  1. Apel o postawę „szacunku, otwarcia i życzliwego dialogu” – a tak organizatorzy formułują pozytywne cele kampanii – jest jak najbardziej zgodny z nauczaniem naszego Kościoła. Katechizm Kościoła katolickiego zawiera przecież zachętę do traktowania osób o skłonnościach homoseksualnych „z szacunkiem, współczuciem i delikatnością”. Z szacunkiem, czyli bez pogardy. Ze współczuciem, czyli bez odrzucania. Z delikatnością, czyli bez oskarżania.
    Niestety, część katolików, także duchownych – kierując się raczej stereotypami kulturowymi niż nauczaniem Kościoła – nie zna tego apelu albo praktycznie go odrzuca. Dlatego warto różnymi sposobami o nim przypominać. Tym bardziej, że wyraźnie zachęca do tego papież Franciszek – zarówno w oficjalnych dokumentach swego pontyfikatu, jak i w swobodnych rozmowach z dziennikarzami.
  1. Warto też podejmować różnorodne działania, które pozwalają organizacjom LGBT zrozumieć, że nie należy mówić o Kościele jako organizacji homofobicznej. Bo wiara chrześcijańska i jakakolwiek nienawiść to sprzeczność sama w sobie.
  1. Wielokrotnie pisaliśmy w „Więzi” o homoseksualności. Są w naszym gronie osoby – Cezary Gawryś i Katarzyna Jabłońska – które dysponują ponadprzeciętną kompetencją w tej dziedzinie. Wynika ona z kilkunastoletniego towarzyszenia osobom w różny sposób przeżywającym swą kondycję homoseksualną. Kasia i Czarek są redaktorami i współautorami m.in. książki Wyzywająca miłość. Chrześcijanie wobec homoseksualizmu. O swoim zaangażowaniu i jego owocach mówią oboje w filmie nagranym specjalnie dla potrzeb kampanii „Przekażcie sobie znak pokoju”.