„Zaczęło się! Syryjczycy zarżnęli Polaka w Görlitz, tuż przy naszej granicy!” – grzmi portal PrawicowyInternet.pl, a słowo „zarżnęli” wypisane wielkimi literami samo rżnie czytelnika po oczach.

Tekstowi towarzyszy grafika z analogicznym hasłem: „Zaczyna się!!! Młody Polak bestialsko zadźgany przez imigranta!”, w tle jakaś muzułmańska manifestacja: krzyczący ludzie, ogień, arabskie napisy. W kontekście całości nasuwa się myśl: horda idzie nas wymordować.

Skoro Polaka zarżnęli, skoro go zadźgali, to oczywiście nie żyje – takie jest znaczenie tych słów. „Jeśli ktoś zadźgał jakąś osobę lub jakieś zwierzę, to zabił je czymś ostrym i kłującym” – definiuje słownik  języka polskiego pod redakcją prof. Mirosława Bańki. Na portalu PrawicowyInternet.pl logika języka polskiego jednak nie obowiązuje. Rządzi się on własną semantyką, a główną zasadą jest wywołanie wrażenia, rozjuszenie emocji.

Okazuje się, że Polaka zadźgali, ale nie wiadomo, jak się on teraz miewa… Tak stwierdza się w ostatnim zdaniu rzeczonego artykułu: „Niestety brak jest kolejnych doniesień o stanie zaatakowanego na oczach tłumu klientów galerii Polaka oraz działaniach policji”. O, a więc jednak zadźgany żyje? Czy zdarza się, że miewamy wątpliwość co do stanu zdrowia osoby zarżniętej? Byłoby to nawet humorystyczne – skojarzenia ze schematem fabularnym „zabili go i uciekł” pchają się wszak same – byłoby, gdyby sprawa nie była tak poważna. Ta wewnętrzna sprzeczność tekstu z PrawicowyInternet.pl pokazuje, że prawda poszła w jedną stronę, a redakcja portalu razem z tytułem artykułu tam, gdzie im wygodniej. Hen, daleko!

Za daleko! – zareagowałoby zdrowe społeczeństwo i wciąż mam nadzieję, że nasze tak zareaguje. Owszem, w temacie uchodźców zdania są podzielone, ta rozbieżność opinii i proponowanych rozwiązań jest czymś naturalnym. Wzburzanie społecznych emocji przez przedstawianie fałszywych informacji, i to w temacie tak wrażliwym jak zabójstwo, wykracza jednak dramatycznie poza to, na co w debacie publicznej można się zgadzać.

Nie mam dostępu do informacji z pierwszej ręki na temat tego, jaki był faktycznie przebieg zajścia między Polakiem a dwoma Syryjczykami w Görlitz. Jednak wbrew temu, co twierdzi portal Niezalezna.pl, donoszący, że „niemieckie media i policja usuwają informacje o napadzie”, wiadomość o wydarzeniu znajduje się nadal na stronie saksońskiej policji oraz Radio Lausitz – radia, które według Niezalezna.pl zdjęło ze swojej strony notkę o zajściu (łatwo ją znaleźć po tytule „Körperliche Auseinandersetzung”). Jak wynika z tych wzmianek, Polak został „lekko ranny” (leicht verletzt).

Krzykliwe hasła o zadźganiu i zarżnięciu wpisują się w ciąg fałszywych informacji o uchodźcach

To wszystko nie znaczy, że uchodźcy nie popełniają przestępstw (z raportu niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego z listopada 2015 roku wynika, że nie popełniają ich ani częściej, ani rzadziej niż reszta społeczeństwa; o mitach na ten temat można przeczytać na stronie http://uchodzcy.info). Nie znaczy to też, że wydarzenie w Görlitz można uznać za niebyłe. Znaczy tyle i aż tyle, że niektóre portale dopuszczają się celowej dezinformacji.

Krzykliwe hasła o zadźganiu i zarżnięciu wpisują się w ciąg fałszywych informacji, tzw. fake’ów, na temat uchodźców. Niebezpiecznie podgrzewają atmosferę, a skala ich oddziaływania jest niemała – portal PrawicowyInternet.pl ma na Facebooku blisko 95 tys. followersów. Jak wiadomo, rozprzestrzenianie fałszywych informacji jest znacznie łatwiejsze niż ich dementowanie, a proste skojarzenia łatwo i trwale wbijają się do głowy. Udało się niegdyś dzięki plakatom zbudować skojarzenie „Żydzi-wszy, tyfus plamisty”. Współczesne grafiki krążące po internecie niebezpiecznie przypominają tę taktykę.

Ze strony wszystkich tych, którym zależy na uczciwej debacie na temat uchodźców, niezależnie od tego, czy bliżej im do umownie zwanej prawej, czy lewej strony, wolno oczekiwać stanowczego przeciwstawienia się tego rodzaju chwytom. Pierwsze skutki tych zagrań już widać – zdarza się wszak, że obcokrajowcom dla ich bezpieczeństwa doradza się pozostanie w domach – a dalsze konsekwencje strach nawet przewidywać.