Suwerenność obroniona. Daliśmy odpór Brukseli. Ale są jeszcze Niemcy. Ci chcą zawłaszczyć mój Kościół.

Biorę do ręki sobotni „Plus Minus” (czyli weekendowe wydanie „Rzeczpospolitej”). Okładka, a na niej duże litery ułożone w następujące zdanie: „Niemcy przejmują Kościół”. I duża sylwetka papieża Franciszka w sutannie, ale nie białej, o nie. Ten kolor już jest nieaktualny. Finezja redaktorska osiąga szczyty: sutannę papieską pokolorowano – na czarno, na czerwono i na żółto. Słowem, papież przywdział sutannę w barwach narodowych Niemiec.

Już od strony piątej rozpoczyna się tekst Pawła Milcarka, redaktora naczelnego kwartalnika „Christianitas”, a w artykule o wirusach i demonach, na które Niemcy są bardzo podatni. Franciszka opanowało dwóch kardynałów niemieckich: Walter Kasper i Reinhard Marx. Nie są oni „ekscentrycznymi enfants terribles, lecz osobami wysoko usytuowanymi w nieformalnej lub quasi-formalnej hierarchii współpracowników papieża Franciszka”.

A jak wygląda Kościół niemiecki? No, proszę państwa, on przecież „przypomina szpital o ogromnie dużej śmiertelności, z potężną liczbą chorych, którzy zresztą nigdy nie byli na polu bitwy (duchowej), natomiast umierają z nieleczonych chorób zakaźnych – które przez lekarzy oddziałowych tego szpitala są już traktowane jako jeden z żywiołów, a nie przeciwnik do zwalczania”. Tłumacząc tę metaforę z polskiego na nasze, Milcarkowi chodzi o to, że Kościół i księża mają walczyć i zwalczać, i już. Poza tym Kościół niemiecki jest wydrążony od wewnątrz; pomimo tego wydrążenia Ren i tak wylewa się do Tybru. I w ogóle sól straciła już w Niemczech smak.

A Franciszek prowadzi nas tą niemiecką drogą, czyli wydrąża, prowadzi do pluralizacji systemów moralnych i zarazem do relatywizacji norm. Bo jak inaczej rozumieć słowa: „W otoczeniu papieża Franciszka ogromne wpływy uzyskali biskupi niemieccy. Już widać, że chcą kształtować Kościół powszechny na obraz i podobieństwo Kościoła niemieckiego, który od lat zasady wiary i moralności katolickiej traktuje w sposób nader swobodny”.

Mamy kłopot w Polsce z Franciszkiem; niechęć do niego w środowiskach fundamentalistycznych rośnie. A „Plus Minus” po prostu kontynuuje własną krucjatę. W listopadzie ubiegłego roku na tych samych łamach ukazał się słynny tekst „Papież, antypapież, sede vacante…”, a w nim słowa o fatalnym konklawe, o papieżu rehabilitującym „komunistów i teologów wyzwolenia”, i cytującym „heretyckie książki kardynała Kaspera”.

Niemcy nas biją!