1. W Białymstoku sprofanowano kościół (bazylikę, przed którą, zapewne miejscowi księża, wywiesili wielki napis o szlachetnej treści: „Drzwi Miłosierdzia”). I oto mamy miłosierdzie w praktyce. Zgroza. ONR-owcy z tą całą swoją „ornamentyką”, sztandarami, symboliką tworzą szpaler w głównej nawie. Tę mszę odprawiał zapewne jakiś ksiądz, i jest zapewne bardzo z siebie zadowolony. W końcu odwalono kawał patriotycznej roboty.

2. Profanacja dokonana przez piosenkarza, który podarł w czasie zamkniętego występu Biblię, czy jakieś obrazy albo instalacje o kontrowersyjnych treściach, nic nie znaczą wobec tego co możemy obejrzeć w licznych nagraniach z Białegostoku. Krążą one w internecie, kto chce to zobaczy, mnie wystarczy ten widok z bazyliki. Uderza mnie przede wszystkim bezwstyd tych, którzy zgodzili się na taką demonstrację w świątyni.

3. Do tej pory nie ma żadnej reakcji na tę profanację. Czy będzie? Nie pytajcie mnie, bo musiałbym odpowiedzieć, zgodnie z tym, czego się domyślam.

4. Politechnika Białostocka wynajęła narodowcom jakieś lokale, a potem wydano oświadczenie, żeby studenci – obcokrajowcy nie wychodzili na zewnątrz, bo w mieście są narodowcy. Mrożek skrzyżowany z Ionesco? Orwell? Na pewno obłęd.

5. Czy mógłbym być księdzem w takim Kościele, jaki zaprezentował się nam dzisiaj w Białymstoku? Nie mógłbym być.

6. Wszyscy ci, którzy nie reagują na takie wydarzenia; a czasami robią wrażenie, że je akceptują, a może nawet popierają narodowców, zawierają z nimi doraźne sojusze, bo są one dla nich politycznie opłacalne, muszą wiedzieć jedno. Otóż owi politycy z – ogólnie mówiąc – prawicy, (a może nawet jakiś fragment Kościoła) mogą być pewni, że wcześniej czy później na nich skupi się największy gniew „patriotów”. Jeszcze tego nie wiedzą, ale taka jest logika dziejów. Liberałowie i lewica, cały ten zgniły Zachód, czyli „Żydzi, masoni i pedały”, to przecież z założenia zdrajcy; nigdy o ich przeniewierstwach narodowcy nie zapomną, ale jak długo można ich atakować, i tylko ich? Musi pojawić się zatem kolejny wróg, i pojawi się. Wrogów musi być jak najwięcej, oni dodają przecież skrzydeł! Tak zawsze było.

7.Co robić, jak reagować? Na miarę swoich możliwości, ale zdecydowanie. Ja na przykład poszedłem dzisiaj, na dwa dni przed kolejną rocznicą powstania w getcie, na marsz modlitwy „Szlakiem Pomników Getta Warszawskiego”, zorganizowany przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów. Marsz ten odbywa się co roku o tej porze.
Zaczęliśmy przy pomniku Bohaterów Getta, a potem zatrzymywaliśmy się przy Drzewie Sprawiedliwych, przy pomniku – Kamieniu Pamięci Szmula Zygielbojma, przy pomniku – Bunkrze przy Miłej 18, przy Kamieniu pamięci Janusza Korczaka, a zakończyliśmy przy pomniku Umschlagplatz. Modliliśmy się psalmami w tłumaczeniu Czesława Miłosza.

Że to niewiele? Może, ale niech każdy zrobi niewiele…

„Niech ucieszą się i rozradują w Tobie wszyscy szukający Ciebie i niech zawsze mówią: Wielki jest Pan Bóg, ci co pragną, abyś ich ocalił” (z psalmu 70).

PS. Ks. Andrzej Draguła zapytał dziś: „Jak daleko jest z Białegostoku do Lesbos?” i odpowiedział: „Dzieli je odległość Ewangelii”. Zgadzam się.