Właściwą odpowiedzią na przejawy złej pamięci o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata jest dobra pamięć, nie zaś brak pamięci.

Czy postawienie pomnika Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w pobliżu Muzeum Historii Żydów Polskich byłoby „triumfem narodowego samozadowolenia” (jak twierdzą badacze z Centrum Badań nad Zagładą Żydów), czy też jego brak byłby raczej „triumfem narodowego lekceważenia” (jak uważa Dawid Warszawski)? Czy wybór takiej lokalizacji zostałby odczytany jako „przejaw próżności i strachu oraz pychy, która wymaga by «nasze» było na wierzchu” (jak obawia się Barbara Engelking), czy też byłby oddaniem Sprawiedliwym przez państwo polskie tego, co im się należy (jak sądzą Władysław Bartoszewski i Adam Daniel Rotfeld)?

Część moich przyjaciół (zarówno polsko-żydowskich, jak i etnicznie polskich; zarówno Żydów, jak i chrześcijan) przyłącza się do apelu, by miejsca pamięci Sprawiedliwych nie wznosić „na szczątkach tych, którzy nie doczekali ratunku”. Inna część (równie zróżnicowana) jest głęboko przekonana, że „miejsce Sprawiedliwych jest obok powstańców”.

Miałem możliwość obejrzeć niedawno od wewnątrz nowy, imponujący budynek Muzeum Historii Żydów Polskich. Wzniesienie go – wspólnym wysiłkiem władz państwowych, władz stolicy, polskich organizacji żydowskich oraz wielu darczyńców z kraju i zagranicy – uważam za wielkie osiągnięcie, którego dobre owoce będziemy zbierać przez wiele pokoleń.

Wchodząc do MHŻP, zatrzymałem się przy skromnym kamieniu upamiętniającym Radę Pomocy Żydom „Żegota”. Od roku 1995 stoi on tuż obok Pomnika Bohaterów Getta. Zasadzone przy nim drzewo w Polskiej Radzie Chrześcijan i Żydów nazywamy potocznie Drzewem Sprawiedliwych. Podczas dorocznego marszu modlitwy szlakiem pomników getta warszawskiego zatrzymujemy się w tym miejscu i – czcząc pamięć Sprawiedliwych – modlimy się słowami „Ojcze nasz”. Ten mały pomnik, jak napisano niedawno na portalu Sztetl.org.pl prowadzonym przez MHŻP, „dziś ginie w cieniu znajdujących się w pobliżu innych miejsc pamięci”.

 

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

Uważałem i nadal uważam, że trudno o lepszą lokalizację miejsca pamięci Sprawiedliwych. Gdyby jednak konsekwentnie zrealizować apel Centrum Badań nad Zagładą Żydów – „niech teren warszawskiego getta pozostanie nietykalną ostoją pamięci pomordowanych Żydów” – należałoby usunąć z placu przy MHŻP zarówno ten kamień pamięci, jak i, położony w przeciwległym rogu, pomnik Willy’ego Brandta, upamiętniający przełomowy gest niemieckiego kanclerza (spontaniczne uklęknięcie i modlitwę) pod Pomnikiem Bohaterów Getta.

Bardzo potrzebujemy włączania losów polskich Żydów do polskiej pamięci historycznej, dostrzegania ich historii jako istotnego elementu dziejów Polski (oczywiście zarazem przekraczającego polskość). Taka myśl przyświeca twórcom Muzeum Historii Żydów Polskich. W tym duchu kard. Kazimierz Nycz zarządził, aby w warszawskich kościołach w dniu 19 kwietnia 2013 r. rozdzwoniły się dzwony, a do wezwań modlitwy powszechnej podczas Mszy (również w niedzielę 21 kwietnia) ma być dodana specjalna intencja (zob. tutaj). Realizacja apelu CBnZŻ skutkowałaby czymś odwrotnym: wyodrębnieniem i całkowitym odseparowaniem pamięci żydowskiej. Zamykałaby, zamiast zbliżać i otwierać.

Rozumiem, oczywiście, skąd bierze się niepokój historyków. Znam aż za dobrze przykłady instrumentalnego wykorzystywania bohaterstwa Sprawiedliwych do ukrywania o wiele bardziej ponurych kart historii polsko-żydowskiej. Doskonale pamiętam ten wieczór, gdy odwiedzałem panią Irenę Sendlerową, a w „Wiadomościach” akurat informowano o tym, że jej kandydaturę zgłoszono do Pokojowej Nagrody Nobla. Pani Irena mówiła wówczas, że niektórzy „parawan chcą sobie ze mnie zrobić”.

Sęk jednak w tym, że właściwą odpowiedzią na przykłady złej pamięci jest dobra pamięć, nie zaś brak pamięci. A – o ile rozumiem – w pomyśle budowy pomnika Sprawiedliwych w pobliżu MHŻP nie chodzi o „lekceważenie”, „zasłanianie”, „zagadywanie” pamięci żydowskiej czy też „polemiczne uzupełnienie Muzeum”, „zakrzykiwanie żydowskiego nieszczęścia polskim bohaterstwem” albo „zamykanie dyskusji o przeszłości”, lecz o oddanie sprawiedliwości Sprawiedliwym. Rzeczpospolita Polska dopiero niedawno zaczęła systematycznie uznawać Sprawiedliwych wśród Narodów Świata za bohaterów, przyznając im odznaczenia państwowe. Uważam, że państwo polskie ma obowiązek godnego ich upamiętniania, aby następnym pokoleniom wyraźnie powiedzieć, na kim należy się wzorować w godzinie próby, a czego należy się wstydzić.

Lokalizacja pomnika Sprawiedliwych jest oczywiście kwestią wtórną. Nie widzę jednak istotnych przeciwwskazań, aby został on ulokowany w pobliżu Muzeum Historii Żydów Polskich. Byłoby to wręcz dobrym symbolem realizacji misji Muzeum, które ma być „znakiem dokonującego się przełomu we wzajemnych stosunkach Polaków i Żydów”. Wspaniałego architektonicznie budynku Muzeum i równie dobrze zapowiadającej się jego wystawy – nawet gdyby ktoś chciał – nie da się zasłonić ani zagadać.

Zgadzam się natomiast, że decyzja o budowie takiego pomnika nie powinna być ogłaszana akurat 19 kwietnia. Ten dzień upamiętnia bowiem samotne bohaterstwo powstańców warszawskiego getta.

PS.
Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam na doroczny marsz modlitwy szlakiem pomników getta warszawskiego organizowany przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów. Rozpoczęcie – w niedzielę, 21 kwietnia, o godz. 16.00 pod Pomnikiem Bohaterów Getta. Więcej szczegółów: tutaj.