Siedząc dzisiaj nad książką o przestępstwie obrazy uczuć religijnych natknąłem się na termin „animus iniurandi”, to znaczy „zamiar obrażenia”. Pojęcie to pojawia się w literaturze przy analizie kwestii zamiaru koniecznego do zaistnienia tego przestępstwa.Część prawników jest zdania, że obrazić cudze uczucia religijne można wyłącznie z zamiarem bezpośrednim, to znaczy z wyraźną i nie poddającą się wątpliwości chęcią obrażenia.

Kiedy wrzucałem na FB krótką notatkę mówiącą, że ten rodzaj złego ducha (animus to zamiar, ale także duch i dusza) rozplenia się bardzo szybko, nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego, że dotyczy on nie tylko obrażania wierzących przez niewierzących. Ten fakt – choć bolesny – jest jakoś zrozumiały. Okazuje się bowiem, że wierzących z wielką radością obrażają inni wierzący. Pierwotnie chciałem tutaj podać przykłady stron i fanpage’ów osób, które deklarują się jako katolicy i wierni synowie Kościoła, a które w słowach niewybrednych i często wulgarnych wyrażają się o innych wierzących, a także o samym papieżu. Nie podam jednak, by nie reklamować chamstwa.

W tym kontekście pojawiły się pytania, co robić z osobami, które świadomie obrażają innych na FB czy forach internetowych. Czy to po chrześcijańsku usuwać ich z listy znajomych, blokować ich wpisy, wypisywać się z grup dyskusyjnych. Internet jest przykładem tego, co socjologowie nazywają „third place” – sfera pośrednia pomiędzy tym co prywatne, a tym co publiczne. Własna tablica („wall”) na profilu jest już jednak czymś innym – to element przynależący do sfery prywatnej, w pewnym sensie własność danego profilu: osoby czy instytucji. Tam reguły gry są nieco inne. Analogicznie do sytuacji w tzw. realu każdy ma prawo moderować swoją tablicę, decydować kto i co na niej będzie pisał. Nikt (chyba, że jest duchowym masochistą) nie pozwala sobie, by w jego domu jakikolwiek gość go obrażał. Kończy się to wystawieniem gościa za drzwi. Trzeba rozmawiać z każdym, kto chce rozmawiać. Z trudem dostrzegam jednak możliwość rozmowy z tym, kto przychodzi do mnie z wyraźnym nastawieniem i zamiarem, by mnie obrazić.

Wolność słowa ma dwa oblicza: jest prawem do obrażania, ale jest także prawem do tego, by nie być obrażanym. „Animus iniurandi” to nazwa złego ducha. Czas rozpocząć egzorcyzmy na FB.