Czy mamy do czynienia z wydarzeniem podobnym do listu biskupów polskich do biskupów niemieckich z roku 1965? To pytanie stale dziś powraca, po podpisaniu przez abp. Józefa Michalika i patriarchę Cyryla wspólnego przesłania do narodów Polski i Rosji.

Moim zdaniem, więcej jest różnic niż podobieństw. Podobne jest przede wszystkim to, że idzie tu:
– o kościelną oficjalną inicjatywę na rzecz pojednania Polaków z sąsiednim narodem, z którym historycznie mieliśmy „mocno na pieńku” i w relacjach z którym Polacy sytuują się zasadniczo po stronie ofiar, a nie sprawców historycznych krzywd;
– o pojednanie z narodem, w którym narodził się i rozwinął okrutny XX-wieczny totalitaryzm.

Różnice między listami z roku 1965 a 2012 są jednak o wiele liczniejsze:
– ówczesny list biskupów pojawił się z zaskoczenia (inaczej być nie mogło), dziś mieliśmy do czynienia z dokumentem skrupulatnie przygotowywanym od kilku lat;
– w roku 1965 był to jednostronny akt polskich biskupów, który nawet nie spotkał się z odpowiednią reakcją biskupów niemieckich; dziś podpisano wspólne przesłanie;
– przed 47 laty była to próba dialogu między katolickimi biskupami dwóch narodów, obecnie mamy do czynienia z relacjami katolicko-prawosławnymi;
– wówczas punktem wyjścia listu było inne rozumienie roli Kościoła w społeczeństwie, wyrażające się w tym, że biskupi występowali w imieniu narodu; dzisiaj hierarchowie podpisują apel do narodów, a to zupełnie co innego;
– działanie na rzecz pojednania z Niemcami nieuchronnie spotkać się musiało z gwałtownym oburzeniem ze strony władz PRL, które usilnie rozgrywały kartę antyniemiecką; obecnie polski (bagatela! demokratyczny) rząd dąży do ocieplenia relacji z Rosją, więc przyjmuje kościelne działania z uznaniem (choć podejmowane są one w Kościele bez intencji wspierania rządu, a z pobudek ewangelicznych);
– w Niemczech w latach 60. kończył się proces denazyfikacji, tymczasem obecna Rosja takiego procesu rozliczenia ze swoją odpowiedzialnością za totalitarny komunizm nie przeszła.

A czy dzisiejsze wydarzenie okaże się przełomowe w stosunkach polsko-rosyjskich? Nie jestem tu optymistą. I w Polsce bowiem, i w Rosji wiele jest środowisk zainteresowanych podkręcaniem wzajemnej niechęci. Ci ludzie zapewne nie podejmą apelu hierarchów o to, by budować relacje wzajemne bardziej w duchu Ewangelii. Warto zresztą spojrzeć na los wspólnego przesłania pod tym kątem – na ile okaże się ono skuteczne w formowaniu postaw Rosjan i Polaków, na ile Rosjanie odpowiedzą na wezwanie patriarchy, a Polacy na apel przewodniczącego KEP?

Przewiduję, że dzisiejsze wydarzenie będzie miało większy wpływ raczej na ogólne relacje katolicko-prawosławne niż na relacje polsko-rosyjskie. Dla Patriarchatu Moskiewskiego wizyta patriarchy Cyryla w katolickiej Polsce wydaje się bowiem pierwszym krokiem ku przyszłemu spotkaniu z papieżem.

Najważniejsze zaś wydaje mi się to, że oto mamy do czynienia z ważnym aktem dotyczącym życia publicznego, a motywowanym ewangelicznie. List przygotowano – jak trafnie podkreślał abp Michalik – nie dla reklamy, poklasku czy historii. Nie po to, by rozliczać czy oskarżać. Wspólne przesłanie do narodów Polski i Rosji przypomina nam bardzo mocno, że świat bez pojednania byłby światem bez Boga.