Telewizja Trwam nie należy do moich ulubionych. Obca jest mi też spiskowa teoria dziejów. Coś jednak na rzeczy jest. Telewizja Trwam – jak na razie – nie dostała koncesji na rozpowszechnianie cyfrowe na pierwszym multipleksie.

Przyznam, że nie znam szczegółów postępowania koncesyjnego, warunków, które trzeba spełnić itd. Zakładam, że wniosek fundacji Lux Veritatis nie miał błędów formalnych czy merytorycznych. W ogłoszeniu KRRiTV z 14.03.2011 r. Telewizja Trwam znajduje się na liście zgłoszonych programów obok 16 innych. W decyzji z kwietnia dowiadujemy się, że prócz TVP na multipleksie znajdzie się czterech nadawców: KINO POLSKA TV S.A. (program Kino Polska Nostalgia), ESKA TV S.A. (program ESKA TV), ATM GRUPA S.A. (program ATM Rozrywka TV), STAVKA Sp.z.o.o. (program U-TV). W uzasadnieniu czytamy: „KRRiTV dokonując wyboru chciała przede wszystkim zapewnić odbiorcom, w ofercie multipleksu pierwszego, różnorodną ofertę programową, w której obok obecnych już programów TVP1, TVP2 i TVP Info znajdzie się kanał filmowy, muzyczny, rozrywkowy oraz informacyjno-publicystyczno-poradnikowy. Istotnym elementem było także to, że wybrane podmioty należą do grona nowych nadawców na rynku telewizyjnym o dobrej kondycji finansowej umożliwiającej realizację niezbędnych inwestycji”. Nadawca programu Kino Polska Nostalgia zrezygnował z nadawania, dlatego rada przyznała wolne miejsce spółce Lemon Records, która nadaje program Polo TV.

Tyle faktów. Teraz komentarz. Trudno mi odnieść się do drugiego z argumentów, bo nie znam kondycji finansowej żadnego z nadawców. Nie wiem też, który z argumentów przeważył. Jeśli bowiem chodzi o argument „z różnorodności”, to nijak ma się on do rzeczywistości, trudny jest więc do przyjęcia. Naziemna telewizja cyfrowa w Polsce nadawać ma na trzech multipleksach. Jeden z nich oddany został w całości kanałom telewizji publicznej, na drugim po dwa kanały ma Polsat, TVN, TV4 i TVPuls, trzeci został rozdysponowany na trzy kanały TVP i cztery wyłonione z konkursu. W tej „różnorodnej” ofercie programowej dominują kanały ogólne i kanały tematyczne telewizji publicznej oraz stacji komercyjnych. Najmniej różnorodnie wygląda owa różnorodność na multipleksie „konkursowym”, w którym ostatecznie mamy aż trzy kanały muzyczno-rozrywkowe i jeden informacyjny. Najbardziej – jak dla mnie – szokujący jest wybór kanału Polo TV, w którym króluje disco polo pomieszane z muzyką biesiadną.

Decyzja KRRiTV jest dość powszechnie krytykowana i to nie tylko przez polityków z prawej strony (co zrozumiałe), ale także – co ważniejsze – przez medioznawców. Owszem, o gustach się nie dyskutuje i zapewne jest grupa ludzi, która gustuje w disco polo, ale jest także grupa ludzi – mam wrażenie, że o wiele większa – dla której ważne są wartości religijne, którym służy (choć czasami robi to kontrowersyjnie) Telewizja Trwam. Niestety, decyzja rady robi wrażenie uznaniowej, nie bierze się w niej pod uwagę dotychczasowej oglądalności oraz społecznego zapotrzebowania na dany kanał. Wrażenie takie potęguje także brak – o ile mi wiadomo – szczegółowego uzasadnienia decyzji odmownej ze strony rady.

Nie chcę używać tutaj wielkich słów typu prześladowanie Kościoła czy zamach na wolność mediów. Nie chcę też insynuować radzie intencji, których ona być może nie miała. Trudno się jednak dziwić, że jej decyzja przez znaczną część społeczeństwa uznana jest za niesprawiedliwą, a Kościół zamierza domagać się wyjaśnień na drodze urzędowej. Można nie lubić Telewizji Trwam, ale lubienie czy nielubienie nie może być podstawą dla decyzji urzędowych, mających daleko idące konsekwencje. Można nie lubić Telewizji Trwam, ale chyba nie można milczeć, gdy mamy do czynienia z decyzją, która wygląda na jawną niesprawiedliwość. Jeśli nie w imię miłości, to w imię wolności. Ta przynależy się wszystkim. Także katolikom „radiomaryjnym”.