Pod moim wpisem na blogu internautka o uroczym nicku „ewiater” napisała: „«fashion rebels» to po polsku modowe relbeliantki, nie: «moda się buntuje» :)”. No tak, wziąłem „rebels” za trzecią osobę liczby pojedynczej od czasownika „rebel” (buntować się), a rozumiem, że to liczba mnoga od rzeczownika „rebel” (buntownik). Wrzuciłem w google. Modowych rebeliantek nie było. Okazało się, za to, że na FB jest profil Fashion Rebels, odwołujący się do blogu o tej samej nazwie, niewiele mi to jednak wyjaśniło. W archiwum magazynu People znalazłem zestawienie dwóch rebeliantek mody: Lady Gagi i Katy Perry.

W końcu znalazłem definicję: „People who dress outlandishly to break away from the herd then often tend to hang out together in quite homogeneous groups”, co się tłumaczy: „Ludzie, którzy ubierają się w wyróżniający się sposób, aby oderwać się od tłumu, którzy mają często tendencję do trzymania się razem w jednorodnych grupach”. Wypisz, wymaluj – zakonnice. Należałoby więc przetłumaczyć: „Rebeliantki mody od ok. 382 roku”, bo jednak wolę „rebelianki mody” od „modowych rebeliantek”, nawet jeśli tak jest dosłowniej. Wnioskować też by należało, że ten mniej więcej 382 rok to jakaś data początkowa dla „wynalezienia” zakonnego habitu. Ale to już kwestia z historii zakonnego ubioru. I tak oto wyraz „zakonnica” (ang. nun) stało się synonimem słowa „rebeliantka” (rebel). No, no, awangarda!