Patrzę na ten zbolały naród japoński. I na kontrast, jaki jest między naszą zachodnią sensacyjnością newsową a ich przedziwnym stoicyzmem. Choć stoicyzm to może niedobre słowo. W każdej relacji podkreśla się spokój i brak paniki w tym dotkniętym nieszczęściem społeczeństwie. Owszem, w rejonach kataklizmu odczuwa się brak wody, prądu, ciepła, żywności, tego co niezbędne do życia. Ludzie stoją w godzinowych kolejkach, dzielą się tym, co mają, zadowalają się tym, co dostępne. Agencje nie donoszą o rozbojach, rabunkach, plądrowaniu sklepów. I rzecz, która mnie najbardziej zastanowiła – nie ogłoszono żałoby narodowej. Skąd im się to bierze?

Życie na wulkanach i pęknięciach ziemi hartuje. Przecież wiadomo, że wstrząs kiedyś przyjdzie, tylko nie wiadomo kiedy. Niezbędnik przetrwania spakowany do plecaka jest systematycznie uzupełniany na wypadek, gdyby się miał przydać kiedyś w środku nocy czy o poranku. To nie ma nic wspólnego z poczuciem paraliżującego zagrożenia, z lękiem, który nie pozwala zasnąć. Ale przecież ten japoński stoicyzm to nie tylko „zasługa” warunków naturalnych.

Sięgnąłem do dialogów konfucjańskich, by lepiej zrozumieć ten fenomen. Znalazłem taką oto wymianę zdań między uczniem Tsy-lu a Mistrzem. „Ośmielam się zapytać o sprawy śmierci” – mówi uczeń. „Póki nie pojąłeś życia, jak możesz śmierć zrozumieć” – odpowiada Konfucjusz. A co to znaczy żyć? Życie polega na porządkowaniu rzeczy zgodnie z ich nazwą: sprawienie, by władca był władcą, minister ministrem, ojciec ojcem, a syn synem. Trudno po tych dwóch wyimkach zrozumieć konfucjanizm, którym przesiąknięta jest kultura japońska, ale wniosek wydaje się oczywisty. Świat jest sposobem istnienia porządku. Gdy ten porządek zostaje naruszony, trzeba się skupić na tym, by go przywrócić, by znów świat zafunkcjonował zgodnie z własną naturą. Także człowiek winien w tym świecie funkcjonować zgodnie z funkcją, powołaniem, stanowiskiem, które piastuje.

Te zasady – być może nieco uproszczone – wydają się banalne, ale takimi nie są. Służą temu, by przywrócić właściwą miarę wszechrzeczom. Bo rzeczy dzieją się. Trzeba się na nie przygotować. A kiedy się już zdarzają, trzeba życiu i światu jak najszybciej przywrócić porządek. Rozpacz i żałoba na niewiele się tutaj przydadzą – zdaje się mówić Konfucjusz.