Na FB pojawił się link do „prawdopodobnie pierwszych rekolekcji dla niewierzących”. Jest też i plakat reklamujący owe rekolekcje, a na plakacie tekst i grafika. Na biało-fioletowym tle trzy figury szachowe: dwie połamane i przewrócone, jedna – na środku – stojąca. Ta środkowa zwieńczona jest krzyżykiem, a krzyżyk przekreślony znakiem zakazu podobnym do tych, co na drodze. Do tego dużo tekstu, nazwa inicjatywy oraz slogan przestrzegający: „Jeżeli NIE lubisz myśleć, to tu NIE WCHODŹ”. „Nie” przed „lubisz” oraz „nie wchodź” pisane wersalikami, żeby nie było niejasności i dawało po oczach.

Rozumiem prowokacyjny zamysł, ale przecież chodzi w gruncie rzeczy o rekolekcje. Czy nie za dużo mamy na tym plakacie negatywnego przesłania: znak zakazu na krzyżyku, ostra perswazja wyrażona w zakazie „Nie wchodź” (słowo „nie” pojawia się aż trzy razy na plakacie!) i do tego jeszcze wykluczenie: nie dla tych, co nie lubią myśleć.

Już były rekolekcje „nie dla idiotów”. W jednej diecezji biskup zakazał publikacji plakatu, w innych – nie. Zapytany o opinię na temat tego pomysłu, ks. prof. Przyczyna powiedział: „Kościół nie powinien się odwoływać do takich działań marketingowych, bo szokują, ale nie prowadzą dalej. To jest nieszczęśliwe wejście reklamy do Kościoła. W potocznym języku idiota to prosty człowiek. A Kościół przecież opiekuje się każdym. Nikogo nie wyklucza”. Z kolei specjalista ds. wizerunku politycznego Wiesław Gałązka stwierdził: „Retoryka ludzi młodych bywa zaskakująca. Zestawienie ze słowem »idiota« nie jest korzystne dla Kościoła, który powinien się kojarzyć z pojednaniem, nie z wykluczaniem. Nie jest szczęśliwe skojarzenie z bohaterami reklam Media Markt. I na koniec: dobrze jest, jeśli nawet najgłupszy człowiek w coś wierzy”. Tyle teoretycy. Duszpasterze byli pomysłem zachwyceni.

Owszem, na rzeczonym plakacie nie ma „idiotów”, są jedynie ci, co „nie lubią myśleć”. Ale przecież wiara jest dla wszystkich: dla mniej i bardziej myślących, dla lubiących myśleć i dla takich, którym myślenie szkodzi. Ogólnie: zbyt dużo tutaj negatywnego i wykluczającego przesłania jak na reklamę – jak by nie było – Dobrej Nowiny, której autorem jest – jakby nie było – ten, co mówił „Przyjdźcie do mnie wszyscy”. A tu w pamięci pozostaje czerwony „zakaz wjazdu” i potrójne „nie”.

W przeszłości Kościół miał chyba lepszych strategów i specjalistów od pedagogiki reklamy. Nie wykluczał idiotów i nielubiących myśleć, jedynie dostosowywał metody. Św. Grzegorz Wielki w swoim słynnym liście do bp. Serenusa pisał, że dla tych, którzy są „idioti” i „ignorantes” są malowidła, z których należy uczyć historii świętej. Rozumiem, że reklamowana inicjatywa to rekolekcje dla intelektualistów. Albo raczej dla tych, co się za nich mają, dla tych, co to „lubią myśleć”. Albo dla przekornych – dla tych, co lubią wjeżdżać na zakazach. Przyznaję, to też jest target.